Otworzyła oczy i z jęknięciem uniosła się na łokciach.
- Co tu robisz? - zapytała.
- Przyszedłem cię obudzić - odparł. - Gotowa na dzień, w którym jakiś demon skopie ci tyłek?
- To będzie część mojego treningu?
- Rutyna dnia codziennego - uśmiechnął się, całkiem przyjaźnie jak na niego.
Przewróciła oczami.
- Zejdź ze mnie - powiedziała, ale on złapał ja za ramiona i przycisnął do łóżka.
- Jestem twoim Panem i Władcą, nie rozkazuj mi.
Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale zrezygnowała i odwróciła spojrzenie.
- Uznaję to za akt uległości - powiedział i opadł na łóżko, obok dziewczyny.
- Pójdę się ubrać - powiedziała, będąc wciąż w lekkim szoku.
Odrzuciła kołdrę i usiadła na łóżku. Przetarła oczy i wstała. Chłopak zagwizdał z podziwem widząc jej nogi.
- Co? - spojrzała na niego.
- Nic - odparł.
Dziewczyna podeszła do szafy. Wyciągnęła bieliznę i jakieś ubranie. Weszła do łazienki. Na blacie przy umywalce siedział Nicolas liżąc tęczowego lizaka zwiniętego w ślimak.
- Plue - przywitał się z nią.
- Witaj - odparła widząc wytrzeźwiałego przyjaciela, odkładając ubranie na blat, obok Nocolas'a.
Stanęła przed lustrem wiszącym nad umywalką. Wypuściła z ust powietrze w cichym westchnieniu i umyła twarz zimną wodą.
- Plu plue? - zapytał gwiezdny duch.
Dziewczyna, wycierając twarz ręcznikiem, pokręciła przecząco głową.
- Nie mam kontaktu z innymi gwiezdnymi zabójcami - odparła. - Oprócz mnie, któryś z nich jest na ziemi?
- Plu plue. Plu plu plue.
- Rozumiem. Taurus znalazł sobie ucznia, a uczennica Aquarius zeszeła na ziemię - powiedziała, rozczesując włosy.
Gemini zrzuciła czarną, satynową halkę i powiesiła ją za ramiączka na haczyku przy drzwiach, przy szlafroku. Zarumieniony Nicolas zasłonił łapkami oczka, trzymając w ustach lizak. Dziewczyna założyła bieliznę, czarne spodnie i podkoszulek.
- Plu plue?
- Ubrałam się tak, bo dzisiaj, jak to stwierdził E.N.D., jakiś demon skopie mi tyłek.
- Plue?
- Tak. To cześć mojego treningu, a zarazem stanie się to moją rutyną.
Lucifera wciągnęła czarne obuwie, długie do kolan i zawiązała sznurówki, po czym je wsunęła do butów.
- Plu plue?
- Oczywiście, że wezmę miecz - powiedziała, biorąc na ręce gwiezdnego ducha.
Wyszła z toalety i podeszła do swojej kolekcji z bronią ze świata gwiezdnych duchów.
- Plu - wskazał Nicolas.
Dziewczyna ściągnęła ze ściany wskazany miecz.
- Za ciężki - mruknęła, a Szczenieczek wskazał inny.
- Ten będzie dobry - odparła biorąc drugie ostrze. Chwyciła pokrowiec oparty o ścianę i wsunęła w niego ostrze, i przyczepiła do pasa.
E.N.D. wstał z jej łóżka.
- Gotowa?
- Bardziej nie będę - odparła i wyszli z pokoju.
Gwiezdny dusz rozpłynął się w powietrzu, kiedy szli korytarzami.
- Naucz mnie jego języka.
- Jeśli zdradzisz mi co oznacza E.N.D.
- Etherious Natsu Dragneel - odparł chłopak. - W skrócie E.N.D.
- Natsu... - powiedziała Lucy.
- Co? - zapytał.
- Gdzie idziemy?
- Na arenę - odparł. - W lesie, na wchód od rezydencji, jest mała arena, do której zmierzamy. Są tam treningi.
- Skoro ta jest mała, to jest i wielka, prawda?
- Za gildią Tartarus - odparł.
- Tartarus?
Nie odpowiedział. Luifera nie domagała się, by wytłumaczył jej co to za gildia. Przez czterdzieści minut szli leśną ścieżką. W tym czasie słońce zdążyło odkleić się od horyzontu.
Mury z łukami areny wyrosły przed nimi. Budowla wybudowana tak, że z góry wyglądała jak okrąg, nie miała zadaszenia.
-Domus Daemonium - powiedział E.N.D.
Przeszli przed duże wejście.
- Jeśli to jest mała arena, to ta druga musi być ogromna - stwierdziła cicho Lucy.
- Bo jest - odparł Natsu.
Przeszli szeroki korytarz i znaleźli się na arenie. Wybieg otaczał dwumetrowy mur, a za nim dwa poziomy z miejscami dla publiczności. Rządy siedzeń oddzielone były murkami. Loża, będące na pierwszym poziomie, miały dwa siedzenia wyglądające jak trony, a za nimi była kanapa - meble były czarne.
Po środku areny, na piasku lśniącym w przed południowym słońcu, stało dwanaście postaci. Gemini rozpoznała tylko Akumę i Zerefa.
- Co to za biały szczur w czarnym przebraniu? - zapytała niska, czarnowłosa dziewczyna z odstającymi, króliczymi uszami.
- Gemini - powiedziała Akuma. - Moja młodsza siostrzyczka. Macie być dla niej delikatni - patrzyła z mordem w oczach na demony.
- Delikatni, czyli jej nie zabijać - mruknął pod nosem blondyn z kocimi uszami.
- Wiesz dlaczego tu jesteś? - zapytał E.N.D.
Pokręciła przecząco głową.
- By rozpocząć trening muszę znać, tak samo jak Akuma i Zeref, twoje możliwości, granice wytrzymałości, błędy i styl walki. Na początek Franmalth.
Demony poszły i zasiadły na miejscach dla publiczności. Natsu zajął miejsce na loży, usiadł na krześle wyglądającym jak tron, a obok niego Zeref. Za czarnym magiem stała Akuma.
Na arenie została Gemini i Franmalth. E.N.D. dał znak, by rozpoczęli.
Stwór, wyglądający jak opancerzony groszek z jednym okiem, miał na twarzy uśmiech. Dziewczyna zmarszczyła brwi, a swoim czekaniem znudziła przeciwnika. Franmalth rzucił się na nią, ale ona odrzuciła go kopniakiem. Groszek poleciał kilka metrów. Wstał, nie otrzepując się z piachu. Ruszył znów na dziewczynę. Potknął się i zaczął się turlać. Zatrzymał się przed Lucy, która wykorzystała fakt, że kręci się mu w głowie. Dotknęła jego dłoni i cofnęła się o kilka kroków.
Franmalth wstał. Otrząsnął się. Chciał użyć swoje magii, ale dziewczyna uprzedziła go, zmieniając się w niego. Zszokowany groszek rozchylił usta.
Gemini, skorzystała z okazji i wyciągnęła miecz. Podeszła do Franmalth'a. Wróciła do swojej postaci. Kopnęła go w brzuch, a on padł na plecy. Stanęła obok niego. Jedną nogą trzymała jego klatkę piersiową, a ostrze przytknęła mu do gardła.
- Dosyć - powiedział Zeref. - Kto następny?
Franmalth zszedł z areny. Na widowni wstała kobieta z rogami na głowie, wyprzedziła o ułamek sekundy niską nastolatkę z króliczymi uszami.
- Sayla - powiedział E.N.D.
Dziewczyna zeszła na arenę okrężną drogą i po kilku minutach stanęła przed Gemini.
- Walka kobiet - skomentował zakapturzony mężczyzna. - Ciekawe.
- Brakuje bikini i błota - poparł blondyn z kocimi uszami.
Gemini zmierzyła wzrokiem przeciwniczkę, kiedy E.N.D. dał im znać, by rozpoczęły.
Lucifera, trzymająca miecz, doszła do wniosku, że rywalka oczekuje jej pierwszego ruchu.
Wyciągnęła dłoń przed siebie.
- Technika Zabójcy Gwiazd: Konstelacje! - zawołała, a przed nią pojawiły się kule świetlne, które ułożyły się w trzy konstelacje.
Poleciały na Sayle i uderzyły w nią. Dziewczyna nie zdążyła się obronić. Wstała z piasku i zaatakowała Gemini własną, demoniczną magią. Lucy złożyła ręce w 'x' z nadgarstkami do dołu.
- Obronna Gwiazda: Skrzydło Pegaza - powiedziała, a przed nią pojawiła się tarcza wyglądająca jak dwa skrzyżowane skrzydła. Przejęły one słup czarnej mocy, tak samo jak kolejne uderzenie demonicy. Zaklęcie ochronne opadło. Gemini zauważyła, że od rąk dziewczyny odchodzą czarne stróżki dymu.
Sayla rzuciła się na nią. Chciała przyłożyć jej z pieści w twarz, ale Gemini złapała jej pięść i wykręciła dziewczynie rękę, demonica pisnęła i padła na kolana. Gemini widziała, że mimo to, dziewczyna jest zdolna do dalszej walki, więc złamała jej rękę na swoim kolanie, jakby był patykiem. Dało się słyszeć trzask łamanej kości.
Demonica zawyła padając na ziemie, na twarz.
- Tempesta!- zawołał E.N.D. - Zabierz Saylę.
Zakapturzony mężczyzna spełnił polecenie. Zszedł na dół i wziął na ręce demonicę, po czym wyszedł z areny. Akuma patrzyła na Gemini.
- Szybko kończy walki - powiedziała do Zerefa.
- Gwiazdy nieźle ją wyszkoliły.
- Ona jest z epoki, w której jednorożce żyły niedaleko ludzi, a nimfy porywały przystojnych chłopców.
- Było to ponad tysiąc lat temu - mruknął czarny mag.
- Czas płynie inaczej w świecie gwiezdnych duchów. Mówiła, że trzy miesiące tu, to w tamtym świecie jeden dzień, ale nie powiedziała, ile godzin trwa tam dzień.
E.N.D. miał wzrok utkwiony w Gemini.
- Ona używa mało magii, a pokonała dwa demony - mruknął.
- Też bym pokonała bez trudu Franmalth'a i Sayle - powiedziała Akuma. - Może teraz ktoś trudniejszy?
- Tempesta poszedł zająć się Saylą - zamyślił się Natsu. - Niech los zdecyduje. Kto następny? - zapytał podnosząc głos.
- Ja! - wstała natychmiastowo. Nie trudziła się drogą naokoło. Przeskoczyła mur i weszła na arenę.
- Lamy - westchnął Natsu. - Może ona zmęczy Lucy - powiedział do Akumy i Zerefa.
Nastolatka z króliczymi uszami stanęła na przeciw Gemini, w odległości dziesięciu metrów.
- Jak z tobą skończę to cię wypcham i ustawię w ogródku, byś odstraszała kruki - powiedziała Lamy [ czyt. Rami].
- Coś jeszcze? - zapytała prowokująco Gemini.
Blondyn nastawił swoje kocie uszy, by lepiej słyszeć rozmowę.
- Postaram się, byś wyglądała jak najbrzydsza gąsienica.
- Jak raczyłaś zauważyć, jestem już motylem - westchnęła Gemini.
- Cycki masz małe - zauważyła.
- A ty w ogóle masz? - zapytała Lucy z powagą na twarzy.
Tempesta i Sayla wrócili na swoje miejsca. Dziewczyna miała opatrzoną rękę.
- Coś nas ominęło? - zapytała.
- Białowłosa ma cięty języczek - powiedział blondyn nie patrząc na demonice. Wzrok miał utkwiony w białowłosej.
- Zaczynajcie - powiedział E.N.D.
- Ależ ty mnie wnerwiasz - syknęła Lamy w stronę Lucy.
- Wzajemnie - odparła najspokojniej w świecie.
Lamy ślizgnęła się po piachu rozpędzając do niewiarygodnej prędkości. Zamierzała podciąć nogi białowłosej, ale ta nie miała zamiaru upadać.
- Technika Gemini: Lewitacja - powiedziała i uniosła się na dwa metry unikając Lamy.
Nastolatka przeklęła na kobietę, widząc ją w powietrzu. Gemini z uśmiechem przeczesała włosy.
- Technika Zabójcy Gwiazd: Gwiezdny Wilk - powiedziała stając na piasku.
Obok niej pojawił się wilk ze złotej materii. Miał dwa metry i warczał w kierunku uszatej dziewczyny.
- Bierz ją - powiedziała, a psowaty skoczył na Lamy, która zrobiła unik.
Otworzył paszczę, z której wystrzelił filar światła goniący dziewczę. Lamy nie mogła wiecznie uciekać. Zatrzymała się, ale w tedy ryk wilka dosięgnął jej. Odrzuciło ja to na mur. Wilk rozpłynął się w złotej mgiełce.
- Żyjesz króliczku? - zapytała z uśmiechem Gemini.
Lamy podniosła się.
- Zamknij się, mewo!
Ślizgnęła się jeszcze szybciej niż wcześniej. Znalazła się za Gemini, która nie zdążyła odskoczyć.
Lamy kopnęła ją z całą mocą. Białowłosa wzleciała w powietrze.
- Uwaga! Spadająca gwiazdka! Pomyślcie życzenie - zaśmiała się Lamy.
Lucy poleciała na widownię i uderzyła w coś miękkiego.
- Nigdy nie sądziłem, że życzenia się spełniają - powiedział cicho chłopak, na którym leżała.
Podniosła głowę i zauważyła wiele znaczący uśmiech blondyna z kocimi uszami.
- Przepraszam - spuściła spojrzenie.
- Ty biały szczurze! Jak śmiesz obściskiwać się z paniczem Jackalem na moich oczach! - warknęła Lamy.
Gemini podniosła się i przemieniła się w chłopaka na którym leżała. Zeskoczyła na arenę jako Jackal.
- Paniczu Jackal! - Lamy przykleiła się do boku gwiezdnej zabójczyni. - Przyszedłeś mnie wyzwolić od tej białej...
- Zamknij się - Gemini, w postaci obiektu westchnień Lamy, spoliczkowała ją.
Lamy rozszerzyły się oczy.
- Jackal - pisnęła.
- Wiem co czujesz do Jackala - powiedziała kopia. - Ale wiesz co? Jesteś dla niego niczym komar. Upierdliwy, niepotrzebny, wkurzający komar.
Lamy upadła na kolana.
- Potrafi grać na psychice, znając wspomnienia - stwierdził Natsu.
- Bardzo dobrze gra na psychice. Wygrywa odnajdując odpowiednie sytuacje i dzięki psychice przeciwnika. Łamie wolę. - powiedziała Akuma. - Dalej siostrzyczko! - dopingowała.
Gamini wróciła do swojej formy. Kopnęła Lamę, a ta padła na plecy. Lucy przyłożyła nóż do jej gardła.
- Poddajesz się?
Lamy nie zdążyła znaleźć wyzwiska, kiedy na arenę wskoczył Jackal.
- Moja kolej - powiedział, a Lamy wróciła na poprzednie miejsce, na widowni.
Białowłosa wpatrywała się w swojego nowego przeciwnika. Była nieco zmęczona, ale nie dlatego jej klatka piersiowa unosiła się i opadła szybciej.
- Zaczynajcie - powiedział E.N.D.
- Pozwolę ci, byś wykonała pierwsza swój ruch - powiedział blondyn.
Ona nie zareagowała. Gapiła się na niego przez dwie minuty. Podziwiała jego wyrzeźbione ciało, wpatrywała się w jego oczy z kocimi źrenicami.
- Gamini! Obudź się - zawołała do niej Akuma.
Białowłosa zamrugała kilkakrotnie oczami.
- Przepraszam, zakochałam się - powiedziała. - Znaczy... zamyśliłam. Przejęzyczyłam się - próbowała załagodzić wzrastające napięcie, ale Akuma na to nie pozwoliła.
- Tak, jasne - uśmiechnęła się znacząco, a Gemini zaczerwieniły się poliki, co było bardzo widoczne na jej bladej skórze.
Akuma zatopiła palce we włosach Zerefa, a on nie stawiał oporu pieszczocie.
Wzięła głębszy oddech i wyciągnęła rękę w kierunku Jackala.
- Technika Zbójcy Gwiazd: Gwiezdna Strzała- powiedziała, a z jej ręki wystrzeliła złota strzała.
Jackal uchylił się i przemienił w przerośniętego wilka.
- Technika Gwiezdnego Zabójcy: Mikroskop- zawołała, a demoniczny pies skurczył się do rozmiarów maleńkiego pieska.
Gemini używała jedynie zaklęć konstelacji, kiedy chciała zaatakować przeciwnika, bez przemiany.
Akuma zerknęła na E.N.D. Patrzył na arenę. Czarnowłosa uklękła obok Zerefa i splotła z nim palce.
- Kiedy to się skończy...
- Pójdziemy do ogrodu - dokończył Zeref i spojrzał na dziewczynę.
Zaróżowiły się jej policzki.
- Szczeniaczek - mruknął mężczyzna leżący na kapie.
Akuma odwróciła się i zobaczyła mężczyznę pokrytego niebieskimi tatuażami.
- Tato? - zdziwiła się, wstając puściła rękę chłopaka .
- Witaj Acnologia - powiedział Natsu.
Acnologia przeczesał palcami swoje włosy.
- Co to za jedna? - zapytał.
- Trzymaj się od niej z daleka, tato - powiedziała Akuma.
- Z góry zakładasz, że ...
- Oczywiście. Przecież cię znam.
Gemini patrzyła na pieska, który zawarczał i zbił się zębami w jej but. Dziewczyna próbowała go strząchnąć, ale po chwili urósł do normalnych rozmiarów. W paszczy trzymał jej łydkę. Gemini poczuła, jak krew spływa po jej nodze. Wielki pies zamachnął się i rzucił dziewczyną.
Uderzyła w mur i spadła na piach. Z jęknięciem się podniosła. Usłyszała jak Jackal rzuca na nią zaklęcie miny.
- Technika Zabójcy Gwiazd: Trójkąt Południowy! Odbicie! - zawołała, a mina pojawiła się pod Jackalem.
Podniósł brew i zdjął zaklęcie miny.
- Klątwa Bomb: Eksplodująca Spirala!
- Obronna Gwiazda: Tarcza Sobieskiego - ułożyła ręce w znak 'x', ale w przeciwieństwie do obronnych skrzydeł pegaza, w tym zaklęciu skierowała nadgarstki do góry.
Wytrzymała spiralę Jackal'a, ale po kwadransie nie dała rady dłużej się bronić. Miecz też jej nie pomagał. Ręce jej się trzęsły. Padła na kolana przed stojącym na przeciw niej, w odległości mniejszej niż metr, Jackal'em. Dyszała ze zmęczenia. Czuła ból w barku od licznych uderzeń o mur.
- Poddajesz się? - zapytał Jackal pochylając się nad nią. Nie czół zmęczenia, nie miał ani jednego zadrapania.
- Technika Zabójcy Gwiazd: Warkocz Bereniki - powiedziała dziewczyna, a chłopaka oplotła złota lina, uniemożliwiająca używanie magii.
Chłopak, nie mogący się ruszyć ani zachować równowagi, padł na piasek. Gemini wstała, ale czuła, że nogi ma jak z waty. Wyciągnęła miecz i podeszła do Jackal'a. Przyłożyła mu ostrze do gardła.
- Nigdy nie pochylaj się nad rywalem podczas walki, bo może to wykorzystać - powiedziała. - Gdyby nie to, to byś wygrał.
Schowała miecz.
- Poddaję się - powiedziała, a liny zniknęły z ciała chłopaka. Wstał. - To był mój limit - powiedziała osuwając się na ziemię.
Jackal złapał ją zanim osunęła się na piasek.
~ Zakrwawiony Kapturek
___
Gemini używa magii przeznaczonej jedyna dla Zabójców Gwiazd - ,Technika Zabójcy Gwiazd:
Po czym dobiera słowa np ,,Gwiezdny Wilk'' - nie wymyśla ich - szuka konstelacji, którą może użyć w walce.
Konstelacje, które użyła do ataku:
Wilk, Strzała, Mikroskop, Trójkąt Północny, Warkocz Bereniki.
Do obrony:
Pegaz, Tarcza Sobieskiego.

Zerkuma <3 prosze o wiecej :3
OdpowiedzUsuńOpisy walk fanstastyczne, siostrzyczko ;)