Poczuła ciepły oddech na twarzy i otworzyła oczy. Obok niej leżała czarnowłosa dziewczyna. Patrzyła na nią swoimi czerwonymi oczami. Gemini, która myślała, że zdarzenia z poprzedniej nocy były tylko snem, krzyknęła i spadła z łóżka.
- Robisz strasznie dużo szumu - mruknęła Akuma wychylając się, by spojrzeć na leżącą na ziemi, białowłosą. - Powinnaś się cieszyć, że to ja, a nie... ktoś inny.
- Gdzie ja jestem? - zapytała Gemini.
- W Czarnej Rezydencji - odparła Akuma. - Rusz się, nie mam całego dnia. Potem sobie obejrzysz pokój. Tam masz toaletę - wskazała na drzwi przy szafie. - Ubranie już tam masz przygotowane.
Gemini wstała.
- Noszę tylko ubrania pochodzące ze świata gwiezdnych duchów - powiedziała.
- Dziś zrobisz wyjątek - powiedziała czerwono-oka i ruszyła do wyjścia. Zatrzymała się w progu. - Czekam przed drzwiami.
- Jasne - mruknęła Gemini i weszła do toalety.
Nie patrząc na wystrój wzięła szybki prysznic i ubrała się w przygotowaną suknię. Białowłosa podeszła do lustra. Czarna suknia z długimi rękawami, średnim dekoltem, odsłoniętymi ramionami i gorsetem na taili do niej nie przemawiała, ale nie miała wyboru. Wyszła z łazienki, przeszła przez pokój i otworzyła drzwi pokoju.
- Pasuje ci - stwierdziła Akuma. - A teraz chodź.
Ruszyły korytarzem.
- Widzę, że lepiej z twoją nogą - powiedziała Gemini.
- Tsa - odparła czerwono-oka i zatrzymała się przed wielkimi, czarnymi drzwiami. Otworzyła je i wpuściła dziewczynę do środka.
Gemini rozejrzała się po pokoju, stojąc wciąż przy drzwiach. Oprócz niej i czarnowłosej nikogo tam nie było.
Stwierdziła, że to salon. Podłoga z czarnych kafelków, ściany grafitowe, po prawej stronie białowłosej była biblioteczka. Na przeciwko drzwi, na czarnym dywanie ze wzorem w czerwone róże, stała trzyosobowa, koloru krwi kanapa, przed nią hebanowy stolik, a po bokach mebla dwa fotele w tym samym odcieniu co sofa. Na równoległej ścianie od drzwi, za kanapą, był trzy wielkie okna, miały siedem metrów wysokości - ciągnęły się od podłogi, a kończyły ostro zakończone metr pod sufitem - przedostawanie się światła do salonu ograniczały czarne draperie. Po lewej stronie białowłosej był szeroki łuk, prowadzący do pokoju muzycznego, po obydwóch stronach przejścia stały kolumny, na których wymalowane był smoki. Na każdej jeden gad.
- Siadaj na kanapie - powiedziała Akuma, a kiedy białowłosa spełniła polecenie, czarnowłosa usiadła obok niej.
- Nie rozumiem, dlaczego... - Gemini nie dokończyła, bo do salonu weszło dwoje przedstawicieli płci męskiej.
Jeden z nich, o włosach ciemniejszych niż heban i brązowych tęczówkach, miał na sobie czarną szatę z drapowaną, białą togą na piersi. Drugi miał na sobie tylko białe spodnie i koloru smolistego materiał spięty pasem wokół bioder. Włosy wiśniowe z wystającymi rogami, oczy czerwone z kocimi źrenicami.
Usiedli w fotelach patrząc uważnie na białowłosą dziewczynę.
- Akuma - odezwał się czarnowłosy - Ta kobieta to Gemini? - mówił poważnym tonem.
- Tak, Zeref - odparła dziewczyna.
- Gwiezdny duch? - zapytał wiśnio-włosy patrząc białowłosej w oczy.
Gemini, która wolała nie wtrącać się do rozmowy, ale doszła do wniosku, że tera oczekują, by to ona odpowiedziała.
- Zabójca Gwiezdnych Duchów - podała frakcję.
- W takim razie Gemini to zodiak, który cię uczył - zauważy Zeref. - Przedstaw się.
Otworzyła usta, by powiedzieć, ale przez głowę jej przeszło, że nie pamięta swojego nazwiska.
- Lucifera - przedstawiła się i kątem oka widząc czarny dywan z czerwonymi różami zaimprowizowała przy nazwisku - Blackrose.
- Ładne imię - stwierdził wiśnio-włosy o dzikim spojrzeniu. - Lucy. Podoba mi się.
Zeref zmierzył go spojrzeniem.
- Czemu ją nam przedstawiasz? - zapytał czarnowłosy chłopak.
- Powiem ci na osobności - powiedziała Akuma, wstając.
Ona i Zeref wyszli z salonu, zostawiając Luciferę na pastwę wiśnio-włosego chłopaka.
- Nigdy nie słyszałem o Gwiezdnych Zabójcach - stwierdził.
Białowłosa wpatrywała się w niego swoimi niebieskimi oczami.
- Opowiedz o nich - ułożył łokieć o oparcie fotelu, składając dłoń w pięść. Oparł o nią głowę.
- Jest dwanaście znaków zodiaku. Aries, Taurus, Aquarius, Cancer, Virgo, Sagittarus, Leo, Scorpio, Capricorn, Pisces, Libra, Gemi i Mini zwani Gemini. Większość z nich ma swoich uczniów, których uczą swojej magii. Gemini nauczyli mnie magii Kopiowania.
- Magii Kopiowania... pokaż. Zmień się we mnie.
Gemini pokręciła przecząco głową.
- Czemu?
- Musiałabym cię dotknąć - powiedziała.
Chłopak wstał i usiadł na kanapie blisko Lucifery. Za blisko. Czuła jego oddech na karku. Zarumieniła się, kiedy dotknął jej policzka. Spojrzała na niego. Złapała jego nadgarstek swoją drżącą dłonią w chwili, kiedy Akuma i Zeref weszli do salonu. Zatrzymali się w progu widząc dwóję, którą zostawili.
- Na chwilę spuścić cię z oka, E.N.D - mruknął Zeref.
- Potem będziecie mogli poznać się bliżej - przez słowa Akumy przemknął podtekst o innym znaczeniu.
E.N.D. spojrzał na nią kątem oka i niechętnie wstał po czym opadł na fotel, podobnie jak Zeref. Akuma usiadła przy drżącej dziewczynie.
- Lucifero - zaczął czarny mag. - Akuma mi powiedziała, że zmieniłaś się w nią podczas walki. Opowiedz mi o swojej magii.
- Magia Kopiowania - powiedziała Gemini. - Jeśli dotknę daną osobę będę mogła się w nią zmienić. Nie dłużej niż na pięć minut. Kiedy się zmienię poznam wspomnienia, myśli i emocje towarzyszące, temu w kogo się zmienię. Nie potrafię w zwierzęta, ale w pół ludzi nie stanowi problemu. Jednak nie mogę powtórzyć przemiany ponownie, jeśli znów nie dotknę osoby, a magii Akumy mogłam używać tylko, kiedy byłam nią. Teraz nie wiem jak to robić.
Akuma lekko zesztywniała, kiedy usłyszała o wspomnieniach.
- Zmień się jeszcze raz w Akumę - powiedział Zeref.
Gemini wyciągnęła rękę w kierunku dziewczyny, ale ta cofnęła się.
- Coś nie tak? - zapytał czarnowłosy chłopak.
- Nie chcę, by ona znów widziała moje wspomnienia - powiedziała.
- Obiecała mi zmienić się we mnie - wtrącił się E.N.D.
Zeref spojrzał wyczekująco na Gemini.
- Podejdź - powiedziała patrząc na wiśnio-włosego.
Chłopak podniósł się i zatrzymał się przy kanapie. Gemini wstała i dotknęła jego ramienia. Nie minęła sekunda jak jej ciało i strój zmienił się w idealną kopię chłopaka.
- Przydatna umiejętność. Mogłabyś poznać plany wroga, gdybyśmy takiego mieli - stwierdził Zeref, ale Lucy stała nieruchomo.
- Dobrze się czujesz? - zapytał E.N.D.
- Podczas walki z Akumą skupiłam się tylko na jej mocy, nie obchodziły mnie jej wspomnienia, których już nie pamiętam, ale teraz... wszystko o czym myślałeś, co przeżyłeś jest w mojej głowie...
Kopia E.N.D. zachwiała się i padła na kolana ze schowaną twarzą w dłoniach. Wróciła do swojej prawdziwej postaci.
- Szczerze przyznam, że jestem pod wrażeniem, że wytrzymałaś, w większości sprośne, myśli E.N.D. - powiedział Zeref. - Ale to, że masz limit i nie zapamiętujesz magii jest minusem - westchnął.
Gemini wstała, ale nie odważyła się spojrzeć w oczy E.N.D.
Poruszyła ustami w słowo ,,Demon''. Chłopak zauważył to, ale nie zareagował.
- Gemini - Akuma wstała i złapała jej nadgarstek.
Lucy odwróciła się w jej stronę.
- Czemu tu jestem?
- Bo jesteś nieśmiertelna i posiadasz złoża potężnej magii, ale szczerze mówiąc wybór należy do ciebie - uprzedził Akumę Zeref. - Chcesz odejść, spotykając ludzi, którzy po pewnym czasie będą umierać, a ty słabnąć z każdą ich śmiercią, a może zostać wśród nieśmiertelnych i stać się silniejsza?
- Druga opcja - wybrała. - Nie chcę zaprzyjaźniać się z osobą, która zestarzeje się i umrze, a ja zostanę sama.
- Słuszny wybór - uśmiechnęła się Akuma - siostrzyczko.
***
Wracając do pokoju, Gemini czuła się słabo. Akuma odprowadziła ją pod drzwi pokoju.Gemini weszła do swojego czerwonego pokoju. Świat wirował. Udało jej się podejść do łóżka i opadła na nie. Twarzą do pościeli.
- Dopiero ranek, a ja już się czuję jakbym była na skraju wytrzymałości - powiedziała do siebie. - To przez wspomnienia tego chłopaka. Wyboru nie miałam.
- Gadasz sama ze sobą? - zapytała Akuma stojąca przy drzwiach balkonowych.
- Skutek bycia wychowaną przez Gemi i Mini oraz tego, że jestem z pod ich znaku - dziewczyna podniosła głowę.
- Pomyślałam, że cię oprowadzę po rezydencji.
Po chwilowym namyśle, dziewczyna skinęła głową. Wstała i wyszła na korytarz, a za nią Akuma.
- Na końcu korytarza jest pokój Zerefa - powiedziała - Następny jest mój, potem Acnologi, E.N.D., a kolejny twój. Na tym piętrze są jeszcze trzy wolne pokoje - przeszli obok wielkich, czarnych drzwi. - Tu jest drugi salon. Pierwszy jest na dole, na prawo od drzwi wejściowych. Dom jest zbudowany w kształcie ''U'' Jakby co, teraz jesteśmy w zachodniej części domu. Na piętrze. Pod nami, na parterze, są wolne pokoje... takie dla gości.
Słuchała ją uważnie, starając się zapamiętać.
Korytarz skręcał w lewo, więc i one skręciły.
- Korytarze wydają ciągnąć się w nieskończoność - stwierdziła Gemini.
Po ich lewej stronie ściana się skończyła, a zaczęła się wysoka barierka z czarnego drewna. Zatrzymały się.
- Tu są schody na dół. Do głównego pomieszczenia. Na przeciw pierwszego, gościnnego salonu jest kuchnia i jadalnia. Chodźmy dalej.
Ominęli drzwi, barierkę i znów zaczęła się ściana. Tak jak i w korytarzach, tak i w głównym pomieszczeniu była czarna podłoga i granatowe ściany.
Korytarz znów skręcił w lewo.
- Tu są drzwi do biblioteki, ma dwa poziomy, te prowadzą do gabinetu Zerefa, a te do wspólnej łaźni - mówiła, kiedy mijali poszczególne wejścia. - Tam na końcu nic nie ma oprócz małego pokoiku gospodarczego - złapała nadgarstek dziewczyny i zawróciły. Zeszły na parter, przeszli obok pierwszego salonu i od pierwszego poziomu biblioteki. Korytarz którym szli był wyjątkowo krótki. Zdziwiona dziewczyna zapytała czemu.
- Bo resztę zajmuje sala balowa.Widzisz? Tam są drzwi, które do niej prowadzą. A, bym zapomniała. Stajnia jest kilkadziesiąt metrów od wschodniej części domu, a szklarnia po zachodniej. Są tam głównie róże.
Spojrzała na nią.
- W tym domu nie ma służby? - zapytała.
- Są Cienie - odparła. - Kiedyś były tu gnomy, ale te stwory są strasznie niechlujne, leniwe i wulgarne.
- Myślałam, że ten dom będzie wielkim labiryntem, ale zawiodłam się.
- Nie ja projektowałam - westchnęła Akuma. - Umiesz jeździć konno? - zapytała czarnowłosa.
***
Do pokoju wróciła przed zmierzchem. Otworzyła drzwi i już chciała przekroczyć próg, ale zamarła. Zapamiętała swój pokój jako czerwony, a teraz weszła do śnieżnobiałego ze złotymi elementami. Na suficie były wymalowane gwiazdy i połączone w konstelacje. Łoże było w odcieniu alabastrowym, tak samo jak meble. Zasłony łoża, dywan, wymalowany na ścianie znak Gemini, żyrandol były złote tak, jak i drzwi od łazienki, która też przeszła rewolucję z czerwonej w jasno bursztynową.
Gemini poczuła się jakby była w swoim pokoju w świecie gwiezdnych duchów. Przed łożem stała złota skrzynia. Między drzwiami do toalety a szafą były zawieszone sztylety i miecze dziewczyny. Na przeciw drzwi wejściowych były drzwi na balkon miedzy dwoma wielkimi oknami, takimi samymi jak w salonie, ale te były osłonięte złotymi draperiami. Stojąca w progu Lucy, po prawej stronie miała ustawione łoże i półkę nocną. Na równoległej ścianie legowiska stała szafa, a obok niej drzwi do łazienki.
Gemini poczuła się jakby była w swoim pokoju w świecie gwiezdnych duchów. Przed łożem stała złota skrzynia. Między drzwiami do toalety a szafą były zawieszone sztylety i miecze dziewczyny. Na przeciw drzwi wejściowych były drzwi na balkon miedzy dwoma wielkimi oknami, takimi samymi jak w salonie, ale te były osłonięte złotymi draperiami. Stojąca w progu Lucy, po prawej stronie miała ustawione łoże i półkę nocną. Na równoległej ścianie legowiska stała szafa, a obok niej drzwi do łazienki.
- Nicolas! - zawołała dziewczyna widząc małego gwiezdnego ducha. - Co ty tu robisz?
Wielkości kota, biały stwór wyglądający jak mały bałwanek zeskoczył z łóżka i podreptał do białowłosej.
- Plu plue - powiedział mając na twarzy szeroki uśmiech, a drżał jakby mu było zimno.
- Przysłali cię? I sam zrobiłeś to wszystko?
- Plue! - odaprł. - Plu plu plue!
Skinęła głową i podeszła do szafy. Były tam jaj ubrania z gwiezdnego świata.
- Dzięki Gwiazdom - odetchnęła z ulgą. - Już myślałam, że będę musiała chodzić w tych demonicznych sukniach.
- Plu plue - skomentował Nicolas.
Dziewczyna zarumieniła się z komplementu gwiezdnego ducha, Małego Psa. Wzięła go na ręce i wyszła na balkon.
- Plu plue! - zachwycił się gwiezdny duch.
- Tak - odparła dziewczyna, kiedy podziwiali zachód słońca.Niebo przybrało czerwony odcień, a chmury stały się pomarańczowe.
- Dziękuję, że przyszedłeś - powiedziała Lucy.
- Plu.
Zabójczyni Gwiazd uśmiechnęła się i przytuliła szczeniaczka.
- Plu, plu plue?
- Co ja tu robię? Zostałam przyjęta w grono nieśmiertelnych magów.
Gwiezdny duch patrzył na nią czarnymi ślepkami z uśmiechem na pyszczku.
- Plu? - zapytał.
- Cukierki? Nie mam, ale możemy poszukać.
- Plu plue! - ucieszył się i zamerdał krótkim ogonkiem.
Wrócili do pokoju i wyszli na korytarz. Szła w półmroku, aż dotarła do salonu. Weszła, a Nicolas wyskoczył jej z objęć i popędził do stolika. Próbował na niego wskoczyć, lecz brakowało mu dwóch cali. Gemini podeszła do niego i pomogła mu. Szczeniaczek sięgnął do szklanej misy i wyciągnął czekoladkę, którą wsadził sobie do pyszczka. Dostał rumieńca.
- Plueee - powiedział biorąc drugą.
- Z alkoholem - westchnęła dziewczyna, patrząc na niego z lekkim uśmiechem.
Wystarczyło osiem czekoladek, by Nicolas padł na pyszczek.
- Nie mów, że aż takie mocne - zaśmiała się i wzięła gwiezdnego ducha na ręce. Odwróciła się w kierunku wyjścia i zamarła, widząc E.N.D. Oczywiście nie miał górnej garderoby.
- Co to? - zapytał wskazując na gwiezdnego ducha, któremu ciekła ślina z pyszczka, a oczami błądził po pokoju.
- Gwiezdny Duch, Szczeniaczek - odparła dziewczyna. - Nicolas.
- Wygląda jak mały bałwanek - stwierdził rogaty chłopak. - I drży.
Gemini przytuliła szczeniaczka. E.N.D. podszedł do niej i dotknął łapki małego pieska.
- Plu plue - powiedział Nicolas.
- Hę?
- Mówi, że... em... wyglądasz ja jednorożec z dwoma rogami... - przetłumaczyła. - Zjadł kilka czekoladek z alkoholem...
Chłopak uniósł brew.
- Nicolas, powinieneś wracać do siebie - stwierdziła cicho Lucy.
- Plu plue - pomachał im na pożegnanie i rozpłynął się.
Lucifera opuściła ręce i wbiła wzrok w ziemię, widząc dzikie spojrzenie chłopaka. Stał tak blisko, że czuła gorąc jego ciała. Dotknął jej podbródka, ale ona nie chciała podnieść głowy.
- Czemu nie patrzysz mi w oczy? - zapytał.
Nie odpowiedziała, ale spojrzała na niego delikatnie unosząc głowę.
- Jutro poznasz kilka demonów z podziemia, które stworzył mój brat - powiedział. - Bądź grzeczna, to będą mili - uśmiechnął się wrednie.
Dziewczyna przełknęła ślinę, a on poklepał ją po policzku.
- Odprowadzę cię do pokoju - powiedział.
~ Zakrwawiony Kapturek
___
Pierwszy rozdział. Skupiłam się tu na opisaniu Czarnej Rezydencji, w następnym rozdziale rozkręcę akcję.
,,Bądź grzeczna, to będą mili''

Siostrzyczka... ฅ ̳͒•ˑ̫• ̳͒ฅ♡
OdpowiedzUsuń