poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział III - Kłamałaś...

Do salonu wlało się światło zachodzącego słońca. Zeref siedział na przeciw Acnologii w fotelu, udając, że słucha.  W dłoniach mieli kieliszki alkoholu wyglądającego jak jasna krew.
 - Zeref - powiedział białowłosy mężczyzna. - Słuchasz mnie?
 - Oczywiście, ale nie jestem zainteresowany... tym co mówisz.
 - Czyli nie słuchasz - Acnologia pociągnął łyk czerwonego wina z kryształowego kieliszka. 
 - Zawsze jak wracasz z podróży opowiadasz o zabijaniu smoków, kobietach, nudnej wędrówce przez pustynię i lesie, lataniu, kobietach i... o kobietach już wspominałem?
 Białowłosy zmierzył maga morderczym spojrzeniem i prychnął.
 - Mówiłem o kulcie smoka na północy - powiedział białowłosy. - Żałosna sekta, która uważa, że przemienią się w smoki, jeśli będą je czcić. A dziewięćdziesiąt procent nawet nie widziało prawdziwego smoka z czego połowa była zwykłymi ludźmi, a reszta cholernie słabymi magami.
 -Rozumiem, że ich wybiłeś. Z ciekawości... jakie są nie prawdziwe smoki?
 - Żmijce, latające jaszczurki i wyverny - odparł.
 - Smoki to latające jaszczurki.
 - Miałem na myśli te małe, leśne paskudztwa - odstawił pusty kieliszek na stolik. Tego wieczoru wypił już cztery. - Gdzie jest Akuma? 
 - W pokoju Gemini - odparł Zeref. - Znowu - mruknął.
 - To ta białowłosa, która walczyła na arenie? - zapytał Acnologia rozsiadając się wygodniej w fotelu.
 - Akuma ci o niej nie wspominała?
  - Nie. Stwierdziła, że im mniej o niej wiem tym lepiej dla niej - prychnął. - Opowiedz coś o niej.
 Zeref zamyślił się, odłożył w połowie pełny kieliszek na stolik i już otworzył usta, by odpowiedzieć, ale do pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna.
 - To już drugi dzień - powiedziała. - Drugi dzień, a ona nie otwiera oczu - wzięła kieliszek Zerefa i jednym haustem wypiła zawartość.
Czarny mag spojrzał na dziewczynę. Akuma miała sińce pod oczami i była bledsza niż zwykle.
 - Powinnaś odpocząć - powiedział Zeref.
 - A kto będzie obserwował stan Gemini? - zapytała i spojrzała ojca. - Ten mały, wyglądający jak bałwanek, gwiezdny duch?
 - Da sobie radę - powiedział Zeref, wstając. - Odprowadzę cię do pokoju.
Acnologia odprowadził ich spojrzeniem do drzwi. Nasłuchiwał, aż kroki na korytarzu ucichły.
 Wyszedł z salonu i skierował się do pokoju, z którego czuć było delikatny zapach dziewczyny. Dotknął klamki, ale w tedy z sypialni Akumy wyszedł Zeref. 
Czarnowłosy zmarszczył brwi.
 - Akuma to przewidziała - jego głos odbił się echem. - Powiedziała, że mam cię pilnować, byś nie wchodził do pokoju Lucifery.
  - Jasne - mruknął nie zadowolony i wrócił do salonu.
***

  Księżyc w pełni rozświetlał nocne niebo. Przedzierał się przez złote draperie i rozlewał swe światło na białą podłogę sypialni Zabójczyni Gwiazd. Szklane drzwi balkonowe, wbudowane w środkowe okno, rozchyliły skrzydła. Wpuściły zimne, nocne powietrze, które otrzeźwiło szczeniaczka, wyczekującego dzielnie przebudzenie się białowłosej.
 Gwiezdny duch czuwał przy niej długo. Jego ślepka zamykały się, ale starał się nie zasnąć. Obrazy mu się rozmazywały przed oczami. Otrząsnął się. Wstał z poduszki i podszedł do dziewczyny. Dotknął jej szyi i wyczuł puls.
 - Plu. Plu. Plu. Plu. Plu - mówił zgodnie z biciem jej serca.
 Szczeniaczek przytulił się do dziewczyny. Czuł jak magia przepływa przez jej ciało.
 - Plu plue - powiedział, by się obudziła. - Plu plue! - patrzył na nieruchomą twarz dziewczyny, potrząsając jej ciałem. - Plu Plueee - w bezradności poleciały mu łzy.
Nim się obejrzał, zasnął przy jej ciepłej szyi.

***

 Ból rozlał się po jej ciele, kiedy otworzyła oczy. Wzięła głębszy oddech i uniosła się na łokciach. Spojrzała na zachodnie niebo za oknem. Było pomarańczowe, co świadczyło o poranku. Odgarnęła przetłuszczone kosmyki włosów z twarzy. Ziewnęła, zakrywając dłonią usta. Odgarnęła kołdrę i spostrzegła, że ma na sobie tylko dolną bieliznę. Zmarszczyła brwi widząc bandaż owijający jej lewą łydkę, drugi udo, a na prawej zabandażowane od kolana do kostki. Opatrzona była również na nadgarstku i ramieniu prawej ręki. Jeszcze jeden owinięty był wokół jej piersi i lewego barku. W duszy błagała, by tym, kto ją opatrzył, była Akuma, a nie któryś z przedstawicieli płci męskiej.
Wyczuła bandaż na szyi, kiedy wstawała, nie budząc szczeniaczka. Poszła do łazienki, biorąc gwiezdny sztylet po drodze. Usiadła na brzegu wanny i rozcięła bandaż na nadgarstku. Pod nim była nie zagojona rana. Przecięła wszystkie opatrunki i stanęła na przeciw lustra.
 - Uzdrawiająca Gwiazda: Konstelacja Puchar - powiedziała, a rany na jej ciele zagoiły się, sińce zniknęły.
 Napełniła wannę zimną wodą i weszła, ściągnąwszy majtki. Jęknęła, kiedy chłód zalał jej ciepłe ciało.
 - PLU PLUE! - do łazienki wpadł gwiezdny duch, dysząc głośno, jakby był zły. 
Spojrzał czarnymi ślepkami na dziewczynę. Jego mała klatka piersiowa unosiła się i opadała.
 - Witaj Nicolas - dziewczyna uśmiechnęła się sennie.
Duch wskoczył do wanny i przytulił się do niej.
 - Jak długo spałam?
 - Plu pluee- powiedział.
 - Dwa dni i trzy noce - westchnęła i zanurzyła się, kładąc na dnie wanny. 

***

 Wyszła z pokoju ubrana w niebieską togę, sięgającą jej do kolan. Miała jedno ramiączko od którego odchodził rękaw, zasłaniający lewą rękę, zaś prawa była nieodsłonięta. Pod piersiami przewiązana była srebrnym sznurkiem. Szła boso korytarzem. Jej włosy wciąż był lekko wilgotne. 
 Wślizgnęła się do salonu. Miała nadzieje spotkać Akumę. Zamiast niej, był tam białowłosy, opalony mężczyzna. Leżał z zamkniętymi oczami na kanapie, brzuchem do góry. Ręce miał pod głową.
Gemini niepewnie podeszła bliżej, omijając stolik na którym stały trzy puste butelki po winie.
 Już z daleka widziała tatuaże, w tym samym odcieniu co jej toga, zdobiące jego ciało, a teraz miała okazję się im przyjrzeć. Uklękła przy sofie, a on otworzył leniwie złote oczy, wyczuwszy ją. Zamrugał i zerknął na nią,. Rozchylił wargi w lekkim zdziwieniu. Złapał ją za ramiona, a ona nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się pod nim, leżąc na kanapie. Trzymał jej nadgarstki w żelaznym ścisku jednej ręki nad jej mostkiem.
 - Kim jesteś? - zapytała, głos jej drżał.
Uśmiechnął się do niej, odsłaniając białe zęby i kły. Poczuła, że jej twarz czerwienieje.
 - Gdzie moje maniery? - nachylił się. - Acnologia.
 - Gemini - powiedziała, a raczej pisnęła.
Pogładził jej polik wolną ręką.
 - Serce ci przyśpiesza. Boisz się mnie albo zakochujesz, maleńka...
Drzwi salonu otworzyły się. Acnologia przeklął. Akuma, która zatrzymała się w progu, wzięła głęboki wdech, chcąc zachować spokój.
 - Tatku, co ty robisz? - zapytała, uśmiechając się słodko.
 - Zaznajamiam się i polecam na przyszłość, a co? - odparł sucho.
 - Mógłbyś zejść z mojej siostrzyczki?
Akuma zaplotła ręce na piersiach. Mężczyzna wstał z kanapy i wyciągnął dłoń do zawstydzonej dziewczyny.
Wstała bez jego pomocy i wyszła na korytarz. Akuma za nią.
 - Ręce ci drżą - powiedziała Akuma.
 - To naprawdę twój tata?
 - Tsa - westchnęła dziewczyna. - Nawet nie wiesz jak ja się martwiłam! - przytuliła białowłosą.
 - Em... przepraszam - powiedziała. - Co się stało, zanim zemdlałam? Pamiętam, że rzuciłam Węzeł Bereniki na tego blondyna z uszami... no i się poddałam.
 - Chodźmy do biblioteki - powiedziała Akuma.
Gemini skinęła głową. Szła tuż obok czarnowłosej.
 - Zemdlałaś zaraz po tym, jak się poddałaś - zaczęła - Natsu przeniósł cie do rezydencji i chciał zabandażować twoje rany, ale nie pozwoliłam mu na to... Ej! Gdzie twoje bandaże?
 - Zdjęłam - odparła. - Kiedy zacznę trening?
 - Na pewno nie dziś. Muszę mieć pewność, że jesteś w pełni sił.
 - Jesteś nadopiekuńcza - stwierdziła dziewczyna.
 - To źle?
 - Nie jestem przyzwyczajona.
Przeszły przez drzwi, za którymi była biblioteka.
 - Miałam ochotę rozszarpać Jackala, kiedy zemdlałaś - kontynuowała. - W sumie... to miałam ochotę go poćwiartować, kiedy przyjmował demoniczną formę...
 - Czemu? - zapytała, kiedy schodziły po schodach.
 - Potrafi przesadzić i być naprawdę straszny. Teraz, na szczęście, potraktował cię łagodnie.
 - Byłam nieprzytomna dwa dni i trzy noce - przypomniała Gemini. - To ma być jego łagodność?
 - A chciałabyś , by pokazał ci jaki potrafi być brutalny?
Gemini dostała gęsiej skórki i zarumieniła się.
 - Nie w tym sensie, zboczuchu!
 - Ale ja nie myślałam...
 - Cokolwiek powiesz, by zaprzeczyć, nie uwierzę ci - oznajmiła, kiedy były na ostatnim schodku i zeszły na parter biblioteki.
Zobaczyły drzwi na przeciw schodów. Po ich prawej były księgi ustawione na regałach, stojących prostopadle do ściany. Były trzy rzędy. Po lewej, dziesięć metrów dalej, w ścianę był wbudowany czarny kominek. Przed nim, ustawione na przeciw siebie, dwa fotele, stojące na dywanie w smolistym odcieniu. Jeden z foteli był zajęty.
 - Nie znałem cię od tej strony - powiedział wiśnio-włosy chłopak, patrząc na Gemini.
Domyśliła się, że słyszał rozmowę.
 - Natsu - powiedziała Akuma. - Nie powinieneś być w gildii?
 Zignorował ją.
 - Następnym razem jak zemdlejesz na arenie, podsunę Jackalowi, by zrobił ci sztuczne oddychanie... nawet jeśli będziesz oddychać.
Gemini zacisnęła pięści, patrząc z podłogę. Włosy zasłaniały jej połowę twarzy.
 - Po co tu przyszłyśmy? - zapytała.
 Nie otrzymała odpowiedzi. Spojrzała na Akumę, a raczej w miejsce, gdzie powinna być.
 - Gdzie...
 - Poszła już.
 - Ja też już pójdę - mruknęła.
 - Nie masz ochoty poczytać jakiejś książki?
Gemini podeszła do regału i wgapiła się w książki.
 - Nie mam ochoty - stwierdziła odwracając się do E.N.D.
 Na kolanach trzymał księgę, której wcześniej tam nie było.
 - Może jednak?
Usiadła w drugim fotelu.
 - Co to za książka?

***

  Akuma otworzyła szklane drzwi szklarni. Weszła i zamknęła je za sobą. Czuła woń kwiatów, gdy je mijała. Błękitno różowe lilie, chowające się w zielonym buszu niskich drzew, mnóstwo czarnych róż, drobne fioletowe kwiatki na pnączach, pnących się po ścianach, belamkandy, wyglądające jakby płonęły w promieniach słońca, przedzierającego się przez rośliny na sklepieniu i ścianach. Mijała je, słysząc szmer fontanny, otoczonej bambusami, w środku ogrodu. Minęła magnolię, pod którą czaiła się pomarańczowa jaszczurka. Spojrzała w górę i ujrzała złote kwiaty o pięciu płatkach, zwisające z sufitu, wyglądające jak gwiazdy.
 Fontannę okrążała ścieżka z czarnego kamienia. Po środku zbiornika na podeście stała rzeźba przedstawiająca zakapturzonego maga z uniesioną ręką, z której tryskał strumień, tworzący jakby wodną kopułę. Na półmetrowym murku, otaczającym fontannę, siedział mały, biały kociak. Miauknął cicho w stronę dziewczyny. Na szyi miał czerwoną kokardę.
 Akuma podeszła bliżej i wzięła stworzenie na ręce. Maluch wtulił w nią łepek i zaczął mruczeć.
 - Stworzyłeś go? - zapytała cicho.
 - Dla odmiany, coś innego niż demon - odparł mężczyzna siedzący na kamiennej ławce, stojącej w przerwie między bambusami.
 - Śliczny - szepnęła przytulając małego kota o pomarańczowych oczach.
 - Cieszę się, że ci się podoba.
Usiadła przy czarnowłosym mężczyźnie. 
 - Jak go nazwiesz? - zapytał, patrząc na kota leżącego na jej kolanach.
 - Iluzja - odparła.
Kociak kichnął i zaczął wylizywać futerko.
 - Jest taki słodki - szepnęła.
Zeref przybliżył się do niej.
 - Akuma...
Spojrzała mu w oczy, kiedy on się nad nią nachylał.
 - Zeref - szepnęła, wyciągając w jego stronę szyję.
Dotknął opuszkami palców jej policzka, a ona dostała lekkiego rumieńca. Rozchylił swoje wargi pragnąc poczuć smak jej ust. Ona również pragnęła tej bliskości ich twarzy, ale nie zdawała sobie sprawy, że są obserwowani.
 Dzieliło ich tylko dwa centymetry, kiedy stanął przed nimi Acnologia.
 - Cholera - szepnęła Akuma odsuwając się od czarnowłosego chłopaka.
Acnologia stał z zaplecionymi na piersi rękoma. Iluzja zeskoczył na ziemie.
 - Łapy precz od mojej córki, Zeref - powiedział z mordem w oczach. - Akuma, chodź.
Czarny mag zerknął na Akumę, a zniecierpliwiony Acnologia złapał córkę i przewiesił ją sobie przez ramię. Iluzija wskoczył na plecy dziewczynie.
Białowłosy mężczyzna, wynosząc córkę ze szklarni ignorował jej sprzeciwy.
 - Puść mnie, tatku!
 - Ile razy mam ci powtarzać, że płeć męska myśli tylko o jednym i nie obchodzi ich co tak naprawdę czuje kobieta. Są zdolni do wszystkiego, bo ta konkretna jest jego punktem honoru.
 - Powiedział przedstawiciel tegoż cudownego gatunku - odparła sarkastycznie.
 - Wiem co mówię... znam się na punkach honoru...

***

 - Mówiłam już to Akumie... pochodzę z czasów, w których jednorożce bratały się z ludźmi...
 - Kłamałaś - stwierdził Natsu, przerywając jej dalszą wypowiedź.
Zrobiło się jej gorąco, a twarz zaczerwieniła się.
 - Przepraszam - spuściła wzrok. 
 - Powiedz mi prawdę - poprosił.
Spojrzałam na niego z rozchylonymi wargami. Ręce jej drżały. Postanowiła powiedzieć mu prawdę. Z niewiadomych przyczyn poczuła, że może mu ufać.
 - Nie pamiętam nic z mojej przeszłości, zanim zostałam przygarnięta przez Gemi i Mini - wyznała. - Nie pamiętam rodziców, miasta, czasów, nie wiem ile mam lat... chociaż, nie tylko ja. Wszyscy Zabójcy Gwiazd nie pamiętają, a Gwiezdne Duchy nie chcą powiedzieć. Unikają tego tematu. Nawet nie jesteśmy pewni naszych imion... wydaje mi się, że nadały je nam gwiazdy.
 - Chciałabyś pamiętać swoją przeszłość?
 Zastanowiła się mimo, że odpowiedź już pojawiła się w jej głowie.
 - Tak. Chciałabym wiedzieć kim byłam...


~ Zakrwawiony Kapturek

___

Trzeci rozdział. Trochę krótki, ale mam nadzieję, że wystarczająco wynagradza dwu tygodniowe czekanie.
Akuma ma kociaka, a Gemini kolejny cel w życiu.


cat animated GIF

1 komentarz: