niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział IV - Po czwarte: ...


 - Powiesz mi co to za księga? - zapytała Gemini.
 - Pytasz już trzeci raz.
 - Nie uzyskałam odpowiedzi...
Natsu westchnął i pokazał jej okładkę, unosząc książkę.
 - Zwykła historia świata spisana przez kilka pokoleń magicznego rodu, podróżników. Spisali miejsca i stwory zamieszkujące dany teren, ale jednorożce nigdy...
 - Okey - wtrąciła się. - Zrozumiałam.
E.N.D. odłożył sięga na półkę. Spojrzał na dziewczynę, która siedziała cicho ze wzrokiem wbitym w dywan. Podał jej rękę, a ona przyjęła ją i wstała.
 - Masz jakieś...plany na resztę dnia?  -zapytał.
 - Nie - wyszła z biblioteki, a potem z rezydencji. Poszła na tyły domu i usiadła na trawie tak, że nogi miała złączone razem, zgięte w kolanie i pod sobą, siedząc na kostkach.
Zamknęła oczy, kładąc ręce na uda. Skupiła swoją wolę, jednocząc się z naturą. Poczuła wiatr, poruszający jej włosami, magię we własnym ciele, promienie słońca na skórze. Słyszała trzepot ptasich skrzydeł, rżenie koni, syczenie małego węża i zabijanej przez niego myszy. Wzięła głębszy wdech, a do jej nozdrzy dostała się woń kwiatów ze szklarni.Wokół jej ciała zaczęła unosić się złota mgiełka.
 - Co ty robisz? - zapytał znajomy głos.
 Usiadł na przeciw niej.
 - Trenuje umysł, wole - odparła, otwierając oczy. - Jednoczę się z naturą.
Białowłosy mężczyzna podrapał się po głowie.
 - Nie lepszy trening fizyczny?
 - Wolę się nie narażać Akumie, zakazała mi treningów na jakiś czas. Uważa, że może mi to zaszkodzić.
Acnologia parsknął śmiechem.
- Bzdura - powiedział.
Dziewczyna błądziła spojrzeniem po okolicy, byleby nie patrzeć mu w oczy.
 - Czemu tu przyszedłeś? Nudzi ci się?
 - Bardzo - westchnął i uśmiechnął się do niej, ukazując zęby, a jego oczy błysnęły.
Domyśliła się co to może znaczyć. Wstała, ale on ją złapał za nadgarstek zanim zdążyła się wyprostować. Pociągnął ją, a ona zachwiała się i upadła na niego. Jego uśmiech się poszerzył, kiedy wstał, trzymając ją w ramionach, lecz po chwili przewiesił ją sobie przez ramię.
 - Puść mnie - zaczęła wymachiwać nogami. -Acnologia! - wrzasnęła.
 - Tak?
 - Postaw mnie na ziemi - powiedziała, czując jak jej toga się podwija. - Acnologia!
- Lubię jak wykrzykujesz moje imię - powiedział, uśmiechając się.
Zrezygnowała z wrzasków, kiedy ją niósł.
 - Gdzie mnie niesiesz? - zapytała.
 - W ustronne miejsce, czyli do mojej sypialni - odparł usatysfakcjonowany.
Weszli do Czarnej Rezydencji. Wbiła paznokcie w Acnologię, ale ten najwyraźniej tego nie poczuł.  Nabrała powietrze w płuca, kiedy szli, zmierzając do schodów.
 - Natsu! - krzyknęła.
To było momentalne. Coś od boku uderzyło całym ciałem w Acnologię. Był to E.N.D.
Znalazła się w jego ramionach.
 - Natsu - szepnęła. - Dziękuję.
 - E.N.D. rozjebię cię! - warknął Acnologia wstając z podłogi, kilkadziesiąt metrów dalej.
Czerwone oczy czarnowłosej czarodziejki zalśniły, kiedy opierała się o barierkę na piętrze, przy schodach, patrząc na scenerię na parterze.
 - Tatulku - powiedziała melodyjnie. - Chyba powinnam wam przypomnieć o zasadach panujących w domu.
Nozdrza, mężczyzny o białych włosach, falowały. Próbował się uspokoić wystarczająco, by nie zniszczyć czegoś w zasięgu jego mocy. Na przykład Czarnej Rezydencji.
 - Po pierwsze: Nie niszczymy rezydencji, a rzeczy się w nim znajdującej - zaczęła Akuma. - Po drugie: Nie wszczynamy bójek pomiędzy domownikami oraz demonami. Po trzecie : Acnologia ma zakaz spania z kobietami na terenie rezydencji. Imnie najnowsza zasada, przeznaczona dla siostrzyczki. Po czwarte : Gemini ma zakaz przemieniania się w Zerefa i dla dobra własnej psychiki; w Acnologię. Zrozumiano?
 - Tak - mruknął Acnologia i E.N.D.
 - A teraz zostawcie moją siostrę.
Wiśnio-włosy postawił Gemini na podłodze. Dziewczyna poprawiła togę i weszła na piętro. Stanęła obok  Akumy. Czarnowłosa posłała uśmiech białowłosej.
 - Umiesz grać w gry szachy? - spytała Akuma.
 - Co to są szachy? - zapytała Gemini.

***

Akuma zrezygnowała z prób nauczenia Gemini grać w szachy. Białowłosa nie zrozumiała nawet tłumaczenia Zerefa. Zagrali w grę karcianą, którą uwielbiała Gwiezdna Zabójczyni, a mianowicie - remik. Przyłączył się do nich Acnologia, który chciał mieć córkę na oku. Dwie pierwsze rozgrywki wygrał Zeref. Trzecią Acnologia. Cztery pozostałe Gemini. Ostatnią wygrał Zeref.
 - Znowu przegrałam - mruknęła Akuma.
 - Nigdy nie sądziłem, że pokona mnie ta oto białowłosa - westchnął Acnologia.
 - Zazwyczaj wygrywam w grach karcianych - odparła.
 - Tato, zagrajmy w szachy - Akuma zrezygnowana kartami zrobiła maślane oczka w kierunku Acnologii.
Białowłosy mężczyzna zmierzył ją znudzonym wzrokiem.
 - Nie chce mi się - mruknął. - Szachy są nudne.
 - Ale... to jedyna gra, w której mam szansę wygrać.
 - Może zagramy w Pokera? - zapytał, kiedy do salonu wszedł Natsu.
 - Tato... błagam, tylko nie to.
 - Nie lubisz rozbieranego pokera? - zdziwił się Acnologia.
- To trochę... nie przyzwoite - powiedziała Gemini, tym samym popierając Akumę, by nie grać w ulubioną grę białowłosego mężczyzny.
Akuma spojrzała na tę, którą uważała za siostrę, a Acnologia udał się po alkohol. Gdy wrócił z trzema butelkami wina oznajmił:
 - Będziecie twierdziły inaczej, gdy trochę się napijecie, drogie panie.
Rozstawił kieliszki i nalał wszystkim wina. Po tym rozsiadł się w swoim ulubionym fotelu, a przeciw Zerefa. Akuma, siedziała na kanapie po stronie czarnowłosego maga, obok niej Gemini, przy której siedział E.N.D.
 - Za nieśmiertelność - powiedział Aknologia. Płeć męska skosztowała wina, lecz dwie przedstawicielki płci żeńskiej zrobiły to z wahaniem.
 Gemini zasmakowało wino, mimo że pierwszy raz miała w ustach alkohol. Zeref, jak zwykle, powoli sączył trunek. Acnologia stwierdził, że wino jest za dobre. Natsu uznał to za dobre podsumowanie dnia, a Akuma zastanawiała się, czy jutro Acnologia będzie miał wystarczająco ciężkiego kaca, tak by ona i Zeref mogli się   spokojnie spotkać. Pojawił się również mały Nicolas, który zamiast wina, zabrał się za czekoladki z rumem.
  Pięć butelek wina później:
Zeref wziął na ręce spitą Akumę, mimo, że sam się chwiał na własnych nogach, zaniósł ją do jej sypialni. Acnologia leżał zarzygany na dywanie. Pijani Gemini i Natsu kleili się do siebie na kanapie. Nicolas leżał w misce po czekoladkach. Świat wirował w oczkach małego, gwiezdnego duszka. Próbował wstać, ale zrezygnował. Gdy znów położył się, poczuł jak rozgniata tyłkiem ostatnią czekoladkę.


***
~WĄTEK EROTYCZNY~

Gemini obudziła się z bólem głowy i pieczeniem między nogami. Wydawało jej się, że świat nadal wiruje, kiedy uniosła się na łokciach. W jej pokoju była mieszanka zapachów, ale dominował alkoholowy. Momentalnie wszystko się uspokoiło. Wzięła głębszy wdech. Nie musiała sprawdzać - wiedziała, że jest naga. Przeklęła.
 - Więcej nie piję z Acnologią - wymamrotała, a coś po jej prawej się poruszyło. Zrobiło się jej słabo. Dziewczyna położyła się i uznała, że najlepiej będzie udawać, że dalej śpi. Odwróciła się plecami do mężczyzny, wygrzebującego się z pod białej kołdry. 
 Chciała wiedzieć z kim spała, ale nie była gotowa otwierać oczu. Miała trzy możliwości.
 Umięśniona, gorąca ręka oplotła ją w pasie. Poczuła ciepły oddech na karku. Mężczyzna przejechał językiem od prawego obojczyka Gemini po jej szyi i zatrzymał się przy uchu.
 - Wiem, że nie śpisz - wyszeptał, a ona otworzyła oczy. Jej ciało drżało niezauważalnie.
- E.N.D. - powiedziała prawie bezgłośnie.
Uśmiechnął się, dotykając nosem jej policzka.
 - Spałam z tobą - stwierdziła, czerwieniejąc się na twarzy.
 - Tak - zamruczał, a ją przeszedł dreszcz. - Jak na dziewicę byłaś bardzo niegrzeczna tej nocy.
Zaczął całować jej szyję.
- To coś... twardnieje - powiedziała, czując to na pośladku.
 Zmieniła pozycję, by leżeć na plecach, a on uniósł się i znalazł nad nią. Przyległ do niej ciałem.
 - Natsu...
 - Cii - E.N.D. uciszył Gemini pocałunkiem. 
Spojrzał w jej błękitne oczy i uśmiechnął się, odsłaniając białe zęby. Czuła jak swoim przyrodzeniem dotyka miejsca, w którym najbardziej ją bolało.
 - Proszę, nie rób tego znowu - powiedziała.
 Uniósł brew, zdziwiony.
 - Nie chcesz tego?
 - Wyjdź z mojego pokoju - powiedziała stanowczo.
 - Gemini...
 - Wykorzystałeś mnie, kiedy byłam pijana i ośmielasz się mówić, że byłam niegrzeczną dziewicą - wkurzyła się i trzasnęła go w pysk.
 - Powinnaś się cieszyć, że to ja, a nie Acnologia.
 - Wiesz co? Żałuję, że nie obudziłam się przy Acnologi.

***

Gemini otworzyła oczy. Leżała na kanapie w salonie. Światło poranka przedostawało się przez draperie. Dziewczyna zamrugała zdziwiona, ale z ulgą stwierdziła, że jej toga i bielizna są na swoim miejscu, na jej ciele. Nie odczuwała też bólu poniżej pasa. Dokuczało jej dudnienie w głowie.
 - Na litość Bogów, mam popierdolone sny po tym winie - wymamrotała siadając na kanapie. Acnologia leżał u jej stóp, a E.N.D. kilka metrów dalej. Ogarnęła ją ulga. Rozejrzała się w poszukiwaniu Akumy i Zerefa, ale dostała rumieńca, kiedy ich nie znalazła w salonie.


~ Zakrwawiony Kapturek


___

Już niedługo postaram się umieścić prawdziwy erotyczny wątek. Rozdział krótki, rozpiszę się w V.
Do zobaczenia z nowym rozdziałem za dwa tygodnie!








poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział III - Kłamałaś...

Do salonu wlało się światło zachodzącego słońca. Zeref siedział na przeciw Acnologii w fotelu, udając, że słucha.  W dłoniach mieli kieliszki alkoholu wyglądającego jak jasna krew.
 - Zeref - powiedział białowłosy mężczyzna. - Słuchasz mnie?
 - Oczywiście, ale nie jestem zainteresowany... tym co mówisz.
 - Czyli nie słuchasz - Acnologia pociągnął łyk czerwonego wina z kryształowego kieliszka. 
 - Zawsze jak wracasz z podróży opowiadasz o zabijaniu smoków, kobietach, nudnej wędrówce przez pustynię i lesie, lataniu, kobietach i... o kobietach już wspominałem?
 Białowłosy zmierzył maga morderczym spojrzeniem i prychnął.
 - Mówiłem o kulcie smoka na północy - powiedział białowłosy. - Żałosna sekta, która uważa, że przemienią się w smoki, jeśli będą je czcić. A dziewięćdziesiąt procent nawet nie widziało prawdziwego smoka z czego połowa była zwykłymi ludźmi, a reszta cholernie słabymi magami.
 -Rozumiem, że ich wybiłeś. Z ciekawości... jakie są nie prawdziwe smoki?
 - Żmijce, latające jaszczurki i wyverny - odparł.
 - Smoki to latające jaszczurki.
 - Miałem na myśli te małe, leśne paskudztwa - odstawił pusty kieliszek na stolik. Tego wieczoru wypił już cztery. - Gdzie jest Akuma? 
 - W pokoju Gemini - odparł Zeref. - Znowu - mruknął.
 - To ta białowłosa, która walczyła na arenie? - zapytał Acnologia rozsiadając się wygodniej w fotelu.
 - Akuma ci o niej nie wspominała?
  - Nie. Stwierdziła, że im mniej o niej wiem tym lepiej dla niej - prychnął. - Opowiedz coś o niej.
 Zeref zamyślił się, odłożył w połowie pełny kieliszek na stolik i już otworzył usta, by odpowiedzieć, ale do pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna.
 - To już drugi dzień - powiedziała. - Drugi dzień, a ona nie otwiera oczu - wzięła kieliszek Zerefa i jednym haustem wypiła zawartość.
Czarny mag spojrzał na dziewczynę. Akuma miała sińce pod oczami i była bledsza niż zwykle.
 - Powinnaś odpocząć - powiedział Zeref.
 - A kto będzie obserwował stan Gemini? - zapytała i spojrzała ojca. - Ten mały, wyglądający jak bałwanek, gwiezdny duch?
 - Da sobie radę - powiedział Zeref, wstając. - Odprowadzę cię do pokoju.
Acnologia odprowadził ich spojrzeniem do drzwi. Nasłuchiwał, aż kroki na korytarzu ucichły.
 Wyszedł z salonu i skierował się do pokoju, z którego czuć było delikatny zapach dziewczyny. Dotknął klamki, ale w tedy z sypialni Akumy wyszedł Zeref. 
Czarnowłosy zmarszczył brwi.
 - Akuma to przewidziała - jego głos odbił się echem. - Powiedziała, że mam cię pilnować, byś nie wchodził do pokoju Lucifery.
  - Jasne - mruknął nie zadowolony i wrócił do salonu.
***

  Księżyc w pełni rozświetlał nocne niebo. Przedzierał się przez złote draperie i rozlewał swe światło na białą podłogę sypialni Zabójczyni Gwiazd. Szklane drzwi balkonowe, wbudowane w środkowe okno, rozchyliły skrzydła. Wpuściły zimne, nocne powietrze, które otrzeźwiło szczeniaczka, wyczekującego dzielnie przebudzenie się białowłosej.
 Gwiezdny duch czuwał przy niej długo. Jego ślepka zamykały się, ale starał się nie zasnąć. Obrazy mu się rozmazywały przed oczami. Otrząsnął się. Wstał z poduszki i podszedł do dziewczyny. Dotknął jej szyi i wyczuł puls.
 - Plu. Plu. Plu. Plu. Plu - mówił zgodnie z biciem jej serca.
 Szczeniaczek przytulił się do dziewczyny. Czuł jak magia przepływa przez jej ciało.
 - Plu plue - powiedział, by się obudziła. - Plu plue! - patrzył na nieruchomą twarz dziewczyny, potrząsając jej ciałem. - Plu Plueee - w bezradności poleciały mu łzy.
Nim się obejrzał, zasnął przy jej ciepłej szyi.

***

 Ból rozlał się po jej ciele, kiedy otworzyła oczy. Wzięła głębszy oddech i uniosła się na łokciach. Spojrzała na zachodnie niebo za oknem. Było pomarańczowe, co świadczyło o poranku. Odgarnęła przetłuszczone kosmyki włosów z twarzy. Ziewnęła, zakrywając dłonią usta. Odgarnęła kołdrę i spostrzegła, że ma na sobie tylko dolną bieliznę. Zmarszczyła brwi widząc bandaż owijający jej lewą łydkę, drugi udo, a na prawej zabandażowane od kolana do kostki. Opatrzona była również na nadgarstku i ramieniu prawej ręki. Jeszcze jeden owinięty był wokół jej piersi i lewego barku. W duszy błagała, by tym, kto ją opatrzył, była Akuma, a nie któryś z przedstawicieli płci męskiej.
Wyczuła bandaż na szyi, kiedy wstawała, nie budząc szczeniaczka. Poszła do łazienki, biorąc gwiezdny sztylet po drodze. Usiadła na brzegu wanny i rozcięła bandaż na nadgarstku. Pod nim była nie zagojona rana. Przecięła wszystkie opatrunki i stanęła na przeciw lustra.
 - Uzdrawiająca Gwiazda: Konstelacja Puchar - powiedziała, a rany na jej ciele zagoiły się, sińce zniknęły.
 Napełniła wannę zimną wodą i weszła, ściągnąwszy majtki. Jęknęła, kiedy chłód zalał jej ciepłe ciało.
 - PLU PLUE! - do łazienki wpadł gwiezdny duch, dysząc głośno, jakby był zły. 
Spojrzał czarnymi ślepkami na dziewczynę. Jego mała klatka piersiowa unosiła się i opadała.
 - Witaj Nicolas - dziewczyna uśmiechnęła się sennie.
Duch wskoczył do wanny i przytulił się do niej.
 - Jak długo spałam?
 - Plu pluee- powiedział.
 - Dwa dni i trzy noce - westchnęła i zanurzyła się, kładąc na dnie wanny. 

***

 Wyszła z pokoju ubrana w niebieską togę, sięgającą jej do kolan. Miała jedno ramiączko od którego odchodził rękaw, zasłaniający lewą rękę, zaś prawa była nieodsłonięta. Pod piersiami przewiązana była srebrnym sznurkiem. Szła boso korytarzem. Jej włosy wciąż był lekko wilgotne. 
 Wślizgnęła się do salonu. Miała nadzieje spotkać Akumę. Zamiast niej, był tam białowłosy, opalony mężczyzna. Leżał z zamkniętymi oczami na kanapie, brzuchem do góry. Ręce miał pod głową.
Gemini niepewnie podeszła bliżej, omijając stolik na którym stały trzy puste butelki po winie.
 Już z daleka widziała tatuaże, w tym samym odcieniu co jej toga, zdobiące jego ciało, a teraz miała okazję się im przyjrzeć. Uklękła przy sofie, a on otworzył leniwie złote oczy, wyczuwszy ją. Zamrugał i zerknął na nią,. Rozchylił wargi w lekkim zdziwieniu. Złapał ją za ramiona, a ona nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się pod nim, leżąc na kanapie. Trzymał jej nadgarstki w żelaznym ścisku jednej ręki nad jej mostkiem.
 - Kim jesteś? - zapytała, głos jej drżał.
Uśmiechnął się do niej, odsłaniając białe zęby i kły. Poczuła, że jej twarz czerwienieje.
 - Gdzie moje maniery? - nachylił się. - Acnologia.
 - Gemini - powiedziała, a raczej pisnęła.
Pogładził jej polik wolną ręką.
 - Serce ci przyśpiesza. Boisz się mnie albo zakochujesz, maleńka...
Drzwi salonu otworzyły się. Acnologia przeklął. Akuma, która zatrzymała się w progu, wzięła głęboki wdech, chcąc zachować spokój.
 - Tatku, co ty robisz? - zapytała, uśmiechając się słodko.
 - Zaznajamiam się i polecam na przyszłość, a co? - odparł sucho.
 - Mógłbyś zejść z mojej siostrzyczki?
Akuma zaplotła ręce na piersiach. Mężczyzna wstał z kanapy i wyciągnął dłoń do zawstydzonej dziewczyny.
Wstała bez jego pomocy i wyszła na korytarz. Akuma za nią.
 - Ręce ci drżą - powiedziała Akuma.
 - To naprawdę twój tata?
 - Tsa - westchnęła dziewczyna. - Nawet nie wiesz jak ja się martwiłam! - przytuliła białowłosą.
 - Em... przepraszam - powiedziała. - Co się stało, zanim zemdlałam? Pamiętam, że rzuciłam Węzeł Bereniki na tego blondyna z uszami... no i się poddałam.
 - Chodźmy do biblioteki - powiedziała Akuma.
Gemini skinęła głową. Szła tuż obok czarnowłosej.
 - Zemdlałaś zaraz po tym, jak się poddałaś - zaczęła - Natsu przeniósł cie do rezydencji i chciał zabandażować twoje rany, ale nie pozwoliłam mu na to... Ej! Gdzie twoje bandaże?
 - Zdjęłam - odparła. - Kiedy zacznę trening?
 - Na pewno nie dziś. Muszę mieć pewność, że jesteś w pełni sił.
 - Jesteś nadopiekuńcza - stwierdziła dziewczyna.
 - To źle?
 - Nie jestem przyzwyczajona.
Przeszły przez drzwi, za którymi była biblioteka.
 - Miałam ochotę rozszarpać Jackala, kiedy zemdlałaś - kontynuowała. - W sumie... to miałam ochotę go poćwiartować, kiedy przyjmował demoniczną formę...
 - Czemu? - zapytała, kiedy schodziły po schodach.
 - Potrafi przesadzić i być naprawdę straszny. Teraz, na szczęście, potraktował cię łagodnie.
 - Byłam nieprzytomna dwa dni i trzy noce - przypomniała Gemini. - To ma być jego łagodność?
 - A chciałabyś , by pokazał ci jaki potrafi być brutalny?
Gemini dostała gęsiej skórki i zarumieniła się.
 - Nie w tym sensie, zboczuchu!
 - Ale ja nie myślałam...
 - Cokolwiek powiesz, by zaprzeczyć, nie uwierzę ci - oznajmiła, kiedy były na ostatnim schodku i zeszły na parter biblioteki.
Zobaczyły drzwi na przeciw schodów. Po ich prawej były księgi ustawione na regałach, stojących prostopadle do ściany. Były trzy rzędy. Po lewej, dziesięć metrów dalej, w ścianę był wbudowany czarny kominek. Przed nim, ustawione na przeciw siebie, dwa fotele, stojące na dywanie w smolistym odcieniu. Jeden z foteli był zajęty.
 - Nie znałem cię od tej strony - powiedział wiśnio-włosy chłopak, patrząc na Gemini.
Domyśliła się, że słyszał rozmowę.
 - Natsu - powiedziała Akuma. - Nie powinieneś być w gildii?
 Zignorował ją.
 - Następnym razem jak zemdlejesz na arenie, podsunę Jackalowi, by zrobił ci sztuczne oddychanie... nawet jeśli będziesz oddychać.
Gemini zacisnęła pięści, patrząc z podłogę. Włosy zasłaniały jej połowę twarzy.
 - Po co tu przyszłyśmy? - zapytała.
 Nie otrzymała odpowiedzi. Spojrzała na Akumę, a raczej w miejsce, gdzie powinna być.
 - Gdzie...
 - Poszła już.
 - Ja też już pójdę - mruknęła.
 - Nie masz ochoty poczytać jakiejś książki?
Gemini podeszła do regału i wgapiła się w książki.
 - Nie mam ochoty - stwierdziła odwracając się do E.N.D.
 Na kolanach trzymał księgę, której wcześniej tam nie było.
 - Może jednak?
Usiadła w drugim fotelu.
 - Co to za książka?

***

  Akuma otworzyła szklane drzwi szklarni. Weszła i zamknęła je za sobą. Czuła woń kwiatów, gdy je mijała. Błękitno różowe lilie, chowające się w zielonym buszu niskich drzew, mnóstwo czarnych róż, drobne fioletowe kwiatki na pnączach, pnących się po ścianach, belamkandy, wyglądające jakby płonęły w promieniach słońca, przedzierającego się przez rośliny na sklepieniu i ścianach. Mijała je, słysząc szmer fontanny, otoczonej bambusami, w środku ogrodu. Minęła magnolię, pod którą czaiła się pomarańczowa jaszczurka. Spojrzała w górę i ujrzała złote kwiaty o pięciu płatkach, zwisające z sufitu, wyglądające jak gwiazdy.
 Fontannę okrążała ścieżka z czarnego kamienia. Po środku zbiornika na podeście stała rzeźba przedstawiająca zakapturzonego maga z uniesioną ręką, z której tryskał strumień, tworzący jakby wodną kopułę. Na półmetrowym murku, otaczającym fontannę, siedział mały, biały kociak. Miauknął cicho w stronę dziewczyny. Na szyi miał czerwoną kokardę.
 Akuma podeszła bliżej i wzięła stworzenie na ręce. Maluch wtulił w nią łepek i zaczął mruczeć.
 - Stworzyłeś go? - zapytała cicho.
 - Dla odmiany, coś innego niż demon - odparł mężczyzna siedzący na kamiennej ławce, stojącej w przerwie między bambusami.
 - Śliczny - szepnęła przytulając małego kota o pomarańczowych oczach.
 - Cieszę się, że ci się podoba.
Usiadła przy czarnowłosym mężczyźnie. 
 - Jak go nazwiesz? - zapytał, patrząc na kota leżącego na jej kolanach.
 - Iluzja - odparła.
Kociak kichnął i zaczął wylizywać futerko.
 - Jest taki słodki - szepnęła.
Zeref przybliżył się do niej.
 - Akuma...
Spojrzała mu w oczy, kiedy on się nad nią nachylał.
 - Zeref - szepnęła, wyciągając w jego stronę szyję.
Dotknął opuszkami palców jej policzka, a ona dostała lekkiego rumieńca. Rozchylił swoje wargi pragnąc poczuć smak jej ust. Ona również pragnęła tej bliskości ich twarzy, ale nie zdawała sobie sprawy, że są obserwowani.
 Dzieliło ich tylko dwa centymetry, kiedy stanął przed nimi Acnologia.
 - Cholera - szepnęła Akuma odsuwając się od czarnowłosego chłopaka.
Acnologia stał z zaplecionymi na piersi rękoma. Iluzja zeskoczył na ziemie.
 - Łapy precz od mojej córki, Zeref - powiedział z mordem w oczach. - Akuma, chodź.
Czarny mag zerknął na Akumę, a zniecierpliwiony Acnologia złapał córkę i przewiesił ją sobie przez ramię. Iluzija wskoczył na plecy dziewczynie.
Białowłosy mężczyzna, wynosząc córkę ze szklarni ignorował jej sprzeciwy.
 - Puść mnie, tatku!
 - Ile razy mam ci powtarzać, że płeć męska myśli tylko o jednym i nie obchodzi ich co tak naprawdę czuje kobieta. Są zdolni do wszystkiego, bo ta konkretna jest jego punktem honoru.
 - Powiedział przedstawiciel tegoż cudownego gatunku - odparła sarkastycznie.
 - Wiem co mówię... znam się na punkach honoru...

***

 - Mówiłam już to Akumie... pochodzę z czasów, w których jednorożce bratały się z ludźmi...
 - Kłamałaś - stwierdził Natsu, przerywając jej dalszą wypowiedź.
Zrobiło się jej gorąco, a twarz zaczerwieniła się.
 - Przepraszam - spuściła wzrok. 
 - Powiedz mi prawdę - poprosił.
Spojrzałam na niego z rozchylonymi wargami. Ręce jej drżały. Postanowiła powiedzieć mu prawdę. Z niewiadomych przyczyn poczuła, że może mu ufać.
 - Nie pamiętam nic z mojej przeszłości, zanim zostałam przygarnięta przez Gemi i Mini - wyznała. - Nie pamiętam rodziców, miasta, czasów, nie wiem ile mam lat... chociaż, nie tylko ja. Wszyscy Zabójcy Gwiazd nie pamiętają, a Gwiezdne Duchy nie chcą powiedzieć. Unikają tego tematu. Nawet nie jesteśmy pewni naszych imion... wydaje mi się, że nadały je nam gwiazdy.
 - Chciałabyś pamiętać swoją przeszłość?
 Zastanowiła się mimo, że odpowiedź już pojawiła się w jej głowie.
 - Tak. Chciałabym wiedzieć kim byłam...


~ Zakrwawiony Kapturek

___

Trzeci rozdział. Trochę krótki, ale mam nadzieję, że wystarczająco wynagradza dwu tygodniowe czekanie.
Akuma ma kociaka, a Gemini kolejny cel w życiu.


cat animated GIF

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział II - Poddaję się...

- Wstawaj! - zawył E.N.D., będąc nad śpiącą Gemini. Kolana miał przy jej biodrach, dłonie przy twarzy. - Lucy! Wstawaj!
 Otworzyła oczy i z jęknięciem uniosła się na łokciach.
 - Co tu robisz? - zapytała.
 - Przyszedłem cię obudzić - odparł. - Gotowa na dzień, w którym jakiś demon skopie ci tyłek?
 - To będzie część mojego treningu?
 - Rutyna dnia codziennego - uśmiechnął się, całkiem przyjaźnie jak na niego.
Przewróciła oczami.
 - Zejdź ze mnie - powiedziała, ale on złapał ja za ramiona i przycisnął do łóżka.
 - Jestem twoim Panem i Władcą, nie rozkazuj mi.
Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale zrezygnowała i odwróciła spojrzenie.
 - Uznaję to za akt uległości - powiedział i opadł na łóżko, obok dziewczyny.
 - Pójdę się ubrać - powiedziała, będąc wciąż w lekkim szoku.
Odrzuciła kołdrę i usiadła na łóżku. Przetarła oczy i wstała. Chłopak zagwizdał z podziwem widząc jej nogi.
 - Co? - spojrzała na niego.
 - Nic - odparł.
Dziewczyna podeszła do szafy. Wyciągnęła bieliznę i jakieś ubranie. Weszła do łazienki. Na blacie przy umywalce siedział Nicolas liżąc tęczowego lizaka zwiniętego w ślimak.
 - Plue - przywitał się z nią.
 - Witaj - odparła widząc wytrzeźwiałego przyjaciela, odkładając ubranie na blat, obok Nocolas'a.
Stanęła przed lustrem wiszącym nad umywalką. Wypuściła z ust powietrze w cichym westchnieniu i umyła twarz zimną wodą.
 - Plu plue? - zapytał gwiezdny duch.
Dziewczyna, wycierając twarz ręcznikiem, pokręciła przecząco głową.
 - Nie mam kontaktu z innymi gwiezdnymi zabójcami - odparła. - Oprócz mnie, któryś z nich jest na ziemi?
 - Plu plue. Plu plu plue.
 -  Rozumiem. Taurus znalazł sobie ucznia, a uczennica Aquarius zeszeła na ziemię - powiedziała, rozczesując włosy.
Gemini zrzuciła czarną, satynową halkę i powiesiła ją za ramiączka na haczyku przy drzwiach, przy szlafroku. Zarumieniony Nicolas zasłonił łapkami oczka, trzymając w ustach lizak. Dziewczyna założyła bieliznę, czarne spodnie i podkoszulek.
 - Plu plue?
 - Ubrałam się tak, bo dzisiaj, jak to stwierdził E.N.D., jakiś demon skopie mi tyłek.
 - Plue?
 - Tak. To cześć mojego treningu, a zarazem stanie się to moją rutyną.
Lucifera wciągnęła czarne obuwie, długie do kolan i zawiązała sznurówki, po czym je wsunęła do butów.
 - Plu plue?
 - Oczywiście, że wezmę miecz - powiedziała, biorąc na ręce gwiezdnego ducha.
Wyszła z toalety i podeszła do swojej kolekcji z bronią ze świata gwiezdnych duchów.
 - Plu - wskazał Nicolas.
Dziewczyna ściągnęła ze ściany wskazany miecz.
 - Za ciężki - mruknęła, a Szczenieczek wskazał inny.
 - Ten będzie dobry - odparła biorąc drugie ostrze. Chwyciła pokrowiec oparty o ścianę i wsunęła w niego ostrze, i przyczepiła do pasa.
 E.N.D. wstał z jej łóżka.
 - Gotowa?
 - Bardziej nie będę - odparła i wyszli z pokoju.
Gwiezdny dusz rozpłynął się w powietrzu, kiedy szli korytarzami.
 - Naucz mnie jego języka.
 - Jeśli zdradzisz mi co oznacza E.N.D.
 - Etherious Natsu Dragneel - odparł chłopak. - W skrócie E.N.D.
 - Natsu... - powiedziała Lucy.
 - Co? - zapytał.
 - Gdzie idziemy?
 - Na arenę - odparł. - W lesie, na wchód od rezydencji, jest mała arena, do której zmierzamy. Są tam treningi.
 - Skoro ta jest mała, to jest i wielka, prawda?
 - Za gildią Tartarus - odparł.
 - Tartarus?
 Nie odpowiedział. Luifera nie domagała się, by wytłumaczył jej co to za gildia. Przez czterdzieści minut szli leśną ścieżką. W tym czasie słońce zdążyło odkleić się od horyzontu.
 Mury z łukami areny wyrosły przed nimi. Budowla wybudowana tak, że z góry wyglądała jak okrąg, nie miała zadaszenia.
 -Domus Daemonium - powiedział E.N.D.
 Przeszli przed duże wejście.
 - Jeśli to jest mała arena, to ta druga musi być ogromna - stwierdziła cicho Lucy.
 - Bo jest - odparł Natsu.
Przeszli szeroki korytarz i znaleźli się na arenie. Wybieg otaczał dwumetrowy mur, a za nim dwa poziomy z miejscami dla publiczności. Rządy siedzeń oddzielone były murkami. Loża, będące na pierwszym poziomie, miały dwa siedzenia wyglądające jak trony, a za nimi była kanapa - meble były czarne.
 Po środku areny, na piasku lśniącym w przed południowym słońcu, stało dwanaście postaci. Gemini rozpoznała tylko Akumę i Zerefa.
 - Co to za biały szczur w czarnym przebraniu? - zapytała niska, czarnowłosa dziewczyna z odstającymi, króliczymi uszami.
 - Gemini - powiedziała Akuma. - Moja młodsza siostrzyczka. Macie być dla niej delikatni - patrzyła z mordem w oczach na demony.
 - Delikatni, czyli jej nie zabijać - mruknął pod nosem blondyn z kocimi uszami.
 - Wiesz dlaczego tu jesteś? - zapytał E.N.D.
Pokręciła przecząco głową.
 - By rozpocząć trening muszę znać, tak samo jak Akuma i Zeref, twoje możliwości, granice wytrzymałości, błędy i styl walki. Na początek Franmalth.
 Demony poszły i zasiadły na miejscach dla publiczności. Natsu zajął miejsce na loży, usiadł na krześle wyglądającym jak tron, a obok niego Zeref. Za czarnym magiem stała Akuma.
 Na arenie została Gemini i Franmalth. E.N.D. dał znak, by rozpoczęli.
 Stwór, wyglądający jak opancerzony groszek z jednym okiem, miał na twarzy uśmiech. Dziewczyna zmarszczyła brwi, a swoim czekaniem znudziła przeciwnika. Franmalth rzucił się na nią, ale ona odrzuciła go kopniakiem. Groszek poleciał kilka metrów. Wstał, nie otrzepując się z piachu. Ruszył znów na dziewczynę. Potknął się i zaczął się turlać. Zatrzymał się przed Lucy, która wykorzystała fakt, że kręci się mu w głowie. Dotknęła jego dłoni i cofnęła się o kilka kroków.
 Franmalth wstał. Otrząsnął się. Chciał użyć swoje magii, ale dziewczyna uprzedziła go, zmieniając się w niego. Zszokowany groszek rozchylił usta.
 Gemini, skorzystała z okazji i wyciągnęła miecz. Podeszła do Franmalth'a. Wróciła do swojej postaci. Kopnęła go w brzuch, a on padł na plecy. Stanęła obok niego. Jedną nogą trzymała jego klatkę piersiową, a ostrze przytknęła mu do gardła.
 - Dosyć - powiedział Zeref. - Kto następny?
 Franmalth zszedł z areny. Na widowni wstała kobieta z rogami na głowie, wyprzedziła o ułamek sekundy niską nastolatkę z króliczymi uszami.
 - Sayla - powiedział E.N.D.
Dziewczyna zeszła na arenę okrężną drogą i po kilku minutach stanęła przed Gemini.
 - Walka kobiet - skomentował zakapturzony mężczyzna. - Ciekawe.
 - Brakuje bikini i błota - poparł blondyn z kocimi uszami.
 Gemini zmierzyła wzrokiem przeciwniczkę, kiedy E.N.D. dał im znać, by rozpoczęły.
 Lucifera, trzymająca miecz, doszła do wniosku, że rywalka oczekuje jej pierwszego ruchu.
Wyciągnęła dłoń przed siebie.
 - Technika Zabójcy Gwiazd: Konstelacje! - zawołała, a przed nią pojawiły się kule świetlne, które ułożyły się w trzy konstelacje.
Poleciały na Sayle i uderzyły w nią. Dziewczyna nie zdążyła się obronić. Wstała z piasku i zaatakowała Gemini własną, demoniczną magią. Lucy złożyła ręce w 'x' z nadgarstkami do dołu.
 - Obronna Gwiazda: Skrzydło Pegaza - powiedziała, a przed nią pojawiła się tarcza wyglądająca jak dwa skrzyżowane skrzydła. Przejęły one słup czarnej mocy, tak samo jak kolejne uderzenie demonicy. Zaklęcie ochronne opadło. Gemini zauważyła, że od rąk dziewczyny odchodzą czarne stróżki dymu.
 Sayla rzuciła się na nią. Chciała przyłożyć jej z pieści w twarz, ale Gemini złapała jej pięść i wykręciła dziewczynie rękę, demonica pisnęła i padła na kolana. Gemini widziała, że mimo to, dziewczyna jest zdolna do dalszej walki, więc złamała jej rękę na swoim kolanie, jakby był patykiem. Dało się słyszeć trzask łamanej kości.
 Demonica zawyła padając na ziemie, na twarz.
 - Tempesta!- zawołał E.N.D. - Zabierz Saylę.
Zakapturzony mężczyzna spełnił polecenie. Zszedł na dół i wziął na ręce demonicę, po czym wyszedł z areny. Akuma patrzyła na Gemini.
 - Szybko kończy walki - powiedziała do Zerefa.
 - Gwiazdy nieźle ją wyszkoliły.
 - Ona jest z epoki, w której jednorożce żyły niedaleko ludzi, a nimfy porywały przystojnych chłopców.
 - Było to ponad tysiąc lat temu - mruknął czarny mag.
 - Czas płynie inaczej w świecie gwiezdnych duchów. Mówiła, że trzy miesiące tu, to w tamtym świecie jeden dzień, ale nie powiedziała, ile godzin trwa tam dzień.
 E.N.D. miał wzrok utkwiony w Gemini.
 - Ona używa mało magii, a pokonała dwa demony - mruknął.
 - Też bym pokonała bez trudu Franmalth'a i Sayle - powiedziała Akuma. - Może teraz ktoś trudniejszy?
 - Tempesta poszedł zająć się Saylą - zamyślił się Natsu. - Niech los zdecyduje. Kto następny? - zapytał podnosząc głos.
 - Ja! - wstała natychmiastowo. Nie trudziła się drogą naokoło. Przeskoczyła mur i weszła na arenę.
 - Lamy - westchnął Natsu. - Może ona zmęczy Lucy - powiedział do Akumy i Zerefa.
Nastolatka z króliczymi uszami stanęła na przeciw Gemini, w odległości dziesięciu metrów.
 - Jak z tobą skończę to cię wypcham i ustawię w ogródku, byś odstraszała kruki - powiedziała Lamy [ czyt. Rami].
 - Coś jeszcze? - zapytała prowokująco Gemini.
Blondyn nastawił swoje kocie uszy, by lepiej słyszeć rozmowę.
 - Postaram się, byś wyglądała jak najbrzydsza gąsienica.
 - Jak raczyłaś zauważyć, jestem już motylem - westchnęła Gemini.
 - Cycki masz małe - zauważyła.
 - A ty w ogóle masz? - zapytała Lucy z powagą na twarzy.
Tempesta i Sayla wrócili na swoje miejsca. Dziewczyna miała opatrzoną rękę.
 - Coś nas ominęło? - zapytała.
 - Białowłosa ma cięty języczek - powiedział blondyn nie patrząc na demonice. Wzrok miał utkwiony w białowłosej.
 - Zaczynajcie - powiedział E.N.D.
 - Ależ ty mnie wnerwiasz - syknęła Lamy w stronę Lucy.
 - Wzajemnie - odparła najspokojniej w świecie.
 Lamy ślizgnęła się po piachu rozpędzając do niewiarygodnej prędkości. Zamierzała podciąć nogi białowłosej, ale ta nie miała zamiaru upadać.
 - Technika Gemini: Lewitacja - powiedziała i uniosła się na dwa metry unikając Lamy.
 Nastolatka przeklęła na kobietę, widząc ją w powietrzu. Gemini z uśmiechem przeczesała włosy.
 - Technika Zabójcy Gwiazd: Gwiezdny Wilk - powiedziała stając na piasku.
Obok niej pojawił się wilk ze złotej materii. Miał dwa metry i warczał w kierunku uszatej dziewczyny.
 - Bierz ją - powiedziała, a psowaty skoczył na Lamy, która zrobiła unik.
Otworzył paszczę, z której wystrzelił filar światła goniący dziewczę. Lamy nie mogła wiecznie uciekać. Zatrzymała się, ale w tedy ryk wilka dosięgnął jej. Odrzuciło ja to na mur. Wilk rozpłynął się w złotej mgiełce.
 - Żyjesz króliczku? - zapytała z uśmiechem Gemini.
 Lamy podniosła się.
 - Zamknij się, mewo!
Ślizgnęła się jeszcze szybciej niż wcześniej. Znalazła się za Gemini, która nie zdążyła odskoczyć.
Lamy kopnęła ją z całą mocą. Białowłosa wzleciała w powietrze.
 - Uwaga! Spadająca gwiazdka! Pomyślcie życzenie - zaśmiała się Lamy.
Lucy poleciała na widownię i uderzyła w coś miękkiego.
 - Nigdy nie sądziłem, że życzenia się spełniają - powiedział cicho chłopak, na którym leżała.
Podniosła głowę i zauważyła wiele znaczący uśmiech blondyna z kocimi uszami.
 - Przepraszam - spuściła spojrzenie.
 - Ty biały szczurze! Jak śmiesz obściskiwać się z paniczem Jackalem na moich oczach! - warknęła Lamy.
Gemini podniosła się i przemieniła się w chłopaka na którym leżała. Zeskoczyła na arenę jako Jackal.
 - Paniczu Jackal! - Lamy przykleiła się do boku gwiezdnej zabójczyni. - Przyszedłeś mnie wyzwolić od tej białej...
 - Zamknij się - Gemini, w postaci obiektu westchnień Lamy, spoliczkowała ją.
Lamy rozszerzyły się oczy.
 - Jackal - pisnęła.
 - Wiem co czujesz do Jackala - powiedziała kopia. - Ale wiesz co? Jesteś dla niego niczym komar. Upierdliwy, niepotrzebny, wkurzający komar.
Lamy upadła na kolana.
 - Potrafi grać na psychice, znając wspomnienia - stwierdził Natsu.
 - Bardzo dobrze gra na psychice. Wygrywa odnajdując odpowiednie sytuacje i dzięki psychice przeciwnika. Łamie wolę. - powiedziała Akuma. - Dalej siostrzyczko! - dopingowała.
Gamini wróciła do swojej formy. Kopnęła Lamę, a ta padła na plecy. Lucy przyłożyła nóż do jej gardła.
 - Poddajesz się?
Lamy nie zdążyła znaleźć wyzwiska, kiedy na arenę wskoczył Jackal.
 - Moja kolej - powiedział, a Lamy wróciła na poprzednie miejsce, na widowni.
 Białowłosa wpatrywała się w swojego nowego przeciwnika. Była nieco zmęczona, ale nie dlatego jej klatka piersiowa unosiła się i opadła szybciej.
 - Zaczynajcie - powiedział E.N.D.
 - Pozwolę ci, byś wykonała pierwsza swój ruch - powiedział blondyn.
 Ona nie zareagowała. Gapiła się na niego przez dwie minuty. Podziwiała jego wyrzeźbione ciało, wpatrywała się w jego oczy z kocimi źrenicami.
 - Gamini! Obudź się - zawołała do niej Akuma.
Białowłosa zamrugała kilkakrotnie oczami.
 - Przepraszam, zakochałam się - powiedziała. - Znaczy... zamyśliłam. Przejęzyczyłam się - próbowała załagodzić wzrastające napięcie, ale Akuma na to nie pozwoliła.
 - Tak, jasne - uśmiechnęła się znacząco, a Gemini zaczerwieniły się poliki, co było bardzo widoczne na jej bladej skórze.
 Akuma zatopiła palce we włosach Zerefa, a on nie stawiał oporu pieszczocie.
 Wzięła głębszy oddech i wyciągnęła rękę w kierunku Jackala.
 - Technika Zbójcy Gwiazd: Gwiezdna Strzała- powiedziała, a z jej ręki wystrzeliła złota strzała.
Jackal uchylił się i przemienił w przerośniętego wilka.
 - Technika Gwiezdnego Zabójcy: Mikroskop- zawołała, a demoniczny pies skurczył się do rozmiarów maleńkiego pieska.
Gemini używała jedynie zaklęć konstelacji, kiedy chciała zaatakować przeciwnika, bez przemiany.
 Akuma zerknęła na E.N.D. Patrzył na arenę. Czarnowłosa uklękła obok Zerefa i splotła z nim palce.
 - Kiedy to się skończy...
 - Pójdziemy do ogrodu - dokończył Zeref i spojrzał na dziewczynę.
Zaróżowiły się jej policzki.
 - Szczeniaczek - mruknął mężczyzna leżący na kapie.
Akuma odwróciła się i zobaczyła mężczyznę pokrytego niebieskimi tatuażami.
 - Tato? - zdziwiła się, wstając puściła rękę chłopaka .
 - Witaj Acnologia - powiedział Natsu.
Acnologia przeczesał palcami swoje włosy.
 - Co to za jedna? - zapytał.
 - Trzymaj się od niej z daleka, tato - powiedziała Akuma.
 - Z góry zakładasz, że ...
 - Oczywiście. Przecież cię znam.
 Gemini patrzyła na pieska, który zawarczał i zbił się zębami w jej but. Dziewczyna próbowała go strząchnąć, ale po chwili urósł do normalnych rozmiarów. W paszczy trzymał jej łydkę. Gemini poczuła, jak krew spływa po jej nodze. Wielki pies zamachnął się i rzucił dziewczyną.
Uderzyła w mur i spadła na piach. Z jęknięciem się podniosła. Usłyszała jak Jackal rzuca na nią zaklęcie miny.
 - Technika Zabójcy Gwiazd: Trójkąt Południowy! Odbicie! - zawołała, a mina pojawiła się pod Jackalem.
Podniósł brew i zdjął zaklęcie miny.
 - Klątwa Bomb: Eksplodująca Spirala!
 - Obronna Gwiazda: Tarcza Sobieskiego - ułożyła ręce w znak 'x', ale w przeciwieństwie do obronnych skrzydeł pegaza, w tym zaklęciu skierowała nadgarstki do góry.
Wytrzymała spiralę Jackal'a, ale po kwadransie nie dała rady dłużej się bronić. Miecz też jej nie pomagał. Ręce jej się trzęsły. Padła na kolana przed stojącym na przeciw niej, w odległości mniejszej niż metr, Jackal'em. Dyszała ze zmęczenia. Czuła ból w barku od licznych uderzeń o mur.
 - Poddajesz się? - zapytał Jackal pochylając się nad nią. Nie czół zmęczenia, nie miał ani jednego zadrapania.
 - Technika Zabójcy Gwiazd: Warkocz Bereniki - powiedziała dziewczyna, a chłopaka oplotła złota lina, uniemożliwiająca używanie magii.
Chłopak, nie mogący się ruszyć ani zachować równowagi, padł na piasek. Gemini wstała, ale czuła, że nogi ma jak z waty. Wyciągnęła miecz i podeszła do Jackal'a. Przyłożyła mu ostrze do gardła.
 - Nigdy nie pochylaj się nad rywalem podczas walki, bo może to wykorzystać - powiedziała. - Gdyby nie to, to byś wygrał.
Schowała miecz.
 - Poddaję się - powiedziała, a liny zniknęły z ciała chłopaka. Wstał. - To był mój limit - powiedziała osuwając się na ziemię.
Jackal złapał ją zanim osunęła się na piasek.


~ Zakrwawiony Kapturek

___


Gemini używa magii przeznaczonej jedyna dla Zabójców Gwiazd  - ,Technika Zabójcy Gwiazd:
Po czym dobiera słowa np ,,Gwiezdny Wilk''  - nie wymyśla ich - szuka konstelacji, którą może użyć w walce.
Konstelacje, które użyła do ataku:
Wilk, Strzała, Mikroskop, Trójkąt Północny, Warkocz Bereniki.
Do obrony:
Pegaz, Tarcza Sobieskiego.

space animated GIF