niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział VII - Zabiłam Zabójcę Gwiazd

Gemini otworzyła oczy, budząc się. Ziewnęła, siadając i przeciągnęła się.
 - Długo sobie pospałam - stwierdziła.
Rozejrzała się po pokoju i opadła na poduszki.
 - Co mi szkodzi... - wymamrotała, zaciągając kołdrę  pod brodę.
Nicolas, który czekał trzy godziny, z przerwami, aż dziewczyna się obudzi, szturchnął ją.
 - Plu plu - powiedział podirytowany.
 - Daj mi spać - jęknęła. - Dopiero południe... - schowała twarz w poduszkę.
Gwiezdny duch zeskoczył z jej łóżka, nie chciał dać za wygraną.
 - Plu - mruknął, a kiedy udało mu się doskoczyć do klamki wyszedł z sypialni.
Na korytarzu było cicho i pusto.
Poszedł na lewo i zapukał do czyiś drzwi. Odpowiedziała mu cisza.
 - Co ty tu robisz, maluchu? - zapytał męski głos.
Nicolas odwrócił się. Napotkawszy złote oczy, zaczął się bardziej trząść niż zwykle.
 - Czym ty jesteś? - zapytał, biorąc go na ręce.
 - Plu - odparł.
 - Ty jesteś zwierzątkiem Zodiakalnej? - Acnologia przekrzywił głowę, przyglądając się Nicolasowi.
Gwiezdny Duch spojrzał na niego zdziwiony i przerażony.
 - Zjadłbym cię - stwierdził Acnologia. - Ale utknąłbyś mi między zębami, maluchu. Odniosę cię.
Trzymając go na dłoni, wszedł do sypialni Gemini. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do łóżka. Nachylił się nad dziewczyną, podpierając się prawą, wolną ręką o jedną z poduszek.
 - Uważaj na niego, kochanie - zamruczał jej do ucha, kładąc na łóżku Nicolas'a.
Położyła się na plecach.
 - Dzień dobry, skarbie - uśmiechnął się.
 Nie odpowiedziała mu, nie ufając porannemu oddechowi.
Uniósł brew.
 - Plu - mruknął Nicolas.
Acnologia spojrzał na niego, a Gemini zakopała się w kołdrze.
 - Maleńka, nie chowaj się...
 - Chcę spać - odpowiedział mu głos z pod kołdry.
 - PLU - Nicolas wskoczył na Gemini i złapał kołdrę próbując zrzucić ją z dziewczyny . - PLU! - spojrzał na Acnologię.
Mężczyzna zrozumiał po chwili. Nicolasa odstawił na podłogę, po czym zrzucił z dziewczyny kołdrę. Jego oczom ukazała się skulona białowłosa w beżowej halce.
 Wymamrotała coś, podnosząc się. Spojrzała na Acnologię i wstała, kierując się do łazienki.

Po ośmiu minutach wyszła odświeżona w fioletowej todze.
Rozejrzała się, przeczesując palcami wilgotne włosy.
Poczuła jak traci grunt pod nogami. Acnologia, stojący za nią, wziął ją na ręce.
 - Nie dasz mi dziś spokoju? - zapytała.
Wyniósł ją z sypialni. Nicolas wyszedł za nimi, za wszelką cenę próbując dotrzymać kroku Acnologii.
 - E.N.D.'a nie ma to ktoś musi się tobą opiekować.
 - Jak to?
 - Wrócił do gildii.
 - Długo go nie będzie?
 - A co? Już tęsknisz? - postawił ją na podłodze.
Poczuła chłód posadzki stopami.
- Nie. Nie tęsknię - odparła. - Pójdę do biblioteki...
Skierowała kroki w tamtą stronę, Acnologia szedł za nią i otworzył jej drzwi.
 - Od kiedy jesteś dżentelmenem? - zapytała.
 Uśmiechnął się do niej.
 - I tak nie poruchasz - minęła go.
Zeszła po schodach i zobaczyła Akumę siedzącą w fotelu na przeciw niej Zeref. Wyglądali jakby przerwali rozmowę w chwili, kiedy Gemini weszła do biblioteki.
 - Witajcie - powiedziała niepewnie.
 Spojrzeli na nią.
Zawisła nad nimi cisza, którą, z uśmiechem, przerwała Akuma.
 - Gemini, siostrzyczko. Jak życie?
Białowłosa zmarszczyła brwi.
 - E.N.D. wrócił do gildii? - postanowiła nie odpowiadać na pytanie Akumy.
 - Dziś rano - odparła. - Nie mówił ci?
 - Nie...

 Gemini po niecałych dwóch tygodniach odzyskała siły. Pobyt na Ziemi odczuwała równie dobrze (albo nawet i lepiej) jak pobyt w Świecie Gwiezdnych Duchów. Odzyskała pełną moc, ale nikomu o tym nie wspomniała, znajdując zawsze jakąś odpowiedź odnośnie jej stanu zdrowia. Tak więc Gemini ten czas spędzała w bibliotece. Mało rozmawiała z resztą domowników, nie licząc Acnologii, który ''nadzorował'' ją w bibliotece. Spokój zastawał ją jedynie w jej sypialni. Trwało to miesiąc, aż Akuma, zaniepokojona ''powolnym powrotem do zdrowia'' Gemini, postanowiła ją o to zapytać, albo nawet i sprawdzić czy już wyzdrowiała.

 Akuma weszła do biblioteki, gdzie przez ostatnie cztery tygodnie, w ciągu dnia, przesiadywała Gemini.
 - Siostrzyczko? Jesteś tu? - Akuma rozejrzała się po czym weszła na piętro biblioteki.
Zmarszczyła brwi, nie widząc jej. Wciągnęła powietrze do płuc, poczuła zapach Zabójcy Gwiazd nieporównywalny z żadnym Ziemskim zapachem - delikatny, świeży. Kierując się za zapachem doszła do sypialni Zerefa. Zdziwiła się, po czym zaczęła nasłuchiwać. Słyszała ich głosy.
 W jej głowie zrodziła się chora scena.

 ~ Zeref, nie możemy *zarumieniona Gemini*
 ~ Czego się boisz?
~ Będzie boleć?
~ Rozluźnij się... *mruczy Zeref*
~ A co jeśli Akuma siedzi pod drzwiami?
~ Ci...
~ Aaaah!

 Akuma potrząsnęła głową, nie mogąc uwierzyć, że o tym pomyślała. Będzie to jeszcze ją dręczyło przed snem.
  - Przepraszam - usłyszała głos Gemini. - Chyba ... - nie dosłyszała.
 - W tedy sprawiałabyś, że wiele osób pogrążyłoby się w smutku - łagodny głos Zerefa, sprawiał, że Akuma się przybliżyła do drzwi.
 - Ale... - teraz Gemini
 Nie mogła rozróżnić słów wypowiedzianych przez Czarnego Maga. Zlały się w jedność.
 - Zeref?
 - Tak?
 - Ktoś jest za drzwiami...
Akuma przez chwilę pomyślała o ucieczce, ale ta myśl sama uciekła, kiedy Zeref otworzył drzwi sypialni.
 - Podsłuchujesz?
 - Szukam siostry.
Zeref wpuścił ją. Zabójczyni Gwiazd siedziała na skraju fotela z czerwonymi oczami.
 - Zeref, co jej się stało? - zapytała Akuma, klękając przy białowłosej.
 - Tylko nie dodawaj jej poczucia winy - odparł Czarny Mag.
 - O czym ty mówisz? - spytała.
Gemini spuściła głowę i zacisnęła pięści na błękitnej todze.
 - Powiedziała wszystko co siedziało na jej Gwiezdnej Duszy.
 - Powinnam odejść - odezwała się cicho Gemini.
Akuma miała ochotę trzasnąć ją w twarz i to zrobiła.
Gemini spojrzała na nią zdziwiona.
 - Okłamałam was - Gemini wstała. - Nie mam imienia, nie mam historii. Jestem w połowie Gwiezdnym Duchem ... umarłabym czterysta lat temu gdyby nie Gemi i Mini, a od kilku lat jestem wyrzutkiem Gwiezdnego Świata. Nienawidzę ludzkiej części mnie. Brzydzą mnie ludzie i nie jesteś moją siostrą. Nie mam prawa być częścią waszej rodziny. Nie zasłużyłam. Powinnam odejść.
Akuma cofnęła się o krok i jeszcze raz uderzyła Gemini, a białowłosa tylko stała.
 - Nie masz prawa mówić, że nie należysz do naszej rodziny - powiedziała Akuma, rozzłoszczona. - Jak możesz mówić, że powinnaś odejść?! Jak możesz mówić, że nie zasłużyłaś?
 - Przez moje... grzechy - odparła Gemini.
 - Jakie grzechy?
Odgłos pukania rozległ się po sypialni. Drzwi uchyliły się, a w drzwiach pojawił się E.N.D.
 - Bracie? Wróciłem... - zamilkł widząc Akumę i Gemini.
Akuma zignorowała jego przybycie...
 - Gemini, jakie grzechy? - powtórzyła.
 - Przeze mnie jest już tylko osiemdziesiąt osiem konstelacji...
 - C-co?
 - Zabiłam siedmiu gwiezdnych duchów i zniszczyłam ich konstelacje.
 - Czemu?
 -  Nie pamiętam.
 Akuma podeszła do Gemini.
 - Coś jeszcze?
Gemini zaszkliły się oczy.
 -  Zabiłam Zabójcę Gwiazd. Zabiłam kogoś z mojej Gwiezdnej Rodziny - powiedziała cicho, nie patrząc jej w oczy.
 - Zabiłaś członka rodziny? - szepnęła.
 - Nie panowałam nad sobą - Gemini zerknęła na nią.
Akuma zebrała myśli, zaczerpnęła powietrza i powoli je wypuściła.

Gemini wyleciała przez okno, rozbijając je swoim ciałem na drobne kawałki. E.N.D. patrzył w osłupieniu na Akumę, która przed chwilą użyła Pięści Demonicznego Zabójcy Smoków, celując w brzuch biąłowłosej. Zeref nie krył zdziwienia. Zauważył wzbierające się łzy w oczach Akumy, podszedł do niej i przytulił ją.
 - E.N.D. Idź do Gemini - powiedział.

Gemini leżała pośród odłamków szkła. Była nieco oszołomiona. Kątem oka dostrzegła E.N.D.'a.
 - Wróciłeś - powiedziała słabym głosem, gapiąc się w niebo.
 - Ale ty chcesz odejść...
 - Akuma właśnie mnie wyrzuciła z... domu - wydawało jej się, że pierwszy raz użyła świadomie tego określenia na rezydencję.
 - Nie zostawiaj rozpoczętej historii - szepnął.
Pomógł jej wstać. Przyciągnął ją do siebie i objął umięśnionymi ramionami.
 - Kogo zabiłaś? - zapytał cicho.
 -  Pierwszą Zabójczynię Byka - szepnęła. - Taure.
Rozpłakała się z głową na jego mostku.
Nie był na to przygotowany, nie bardzo wiedział co ma zrobić. Postanowił stać, przytulając ją i czekać, aż się wypłacze.
 Minęła sporo czasu, aż spojrzała mu w oczy. Jej powieki były czerwone, a policzki mokre.
 - Gdybym jej nie zabiła, nie spotkałabym was - ledwo usłyszał jej słowa. Uśmiechnął się mimowolnie.
 - Może to i nawet lepiej, że ją zabiłaś.
Spojrzała na niego smutnymi oczami, a w tedy E.N.D. ją pocałował.
Otworzyła szeroko oczy, sztywniejąc. Gorycz w jej gardle malała, a ból spowodowany odłamkami szkła wystających z jej pleców stał się daleki.
 - Nie odchodź - wyszeptał w jej usta.
Ona po tym nie potrafiła mówić, ani stać. Ledwo łapała powietrze. E.N.D. trzymał ją, by nie upadła.
 Było jej słabo, kręciło się w głowie. Zemdlała, słysząc, jak dziewczęcy głos woła jej imię.

Czuła promienie słońca na twarzy i delikatny wiatr na skórze oraz bój. Chciała otworzyć oczy, jednak powieki okazały się zbyt ciężkie.
 - Gemini - łagodny męski głos odbił się echem w jej głowie.
Rozchyliła powieki. Leżała na trawie, a wokół niej cztery osoby.
Głos należał do Zeref'a, siedzącego obok niej. Gemini zauważyła Akumę, stała przy swoim smoczym ojcu. E.N.D. stał po drugiej stronie dziewczyny.
 - Czemu nade mną stoicie? - zapytała słabym głosem, podniosła się na łokciach.
Akuma uklękła przy Gemini.
 - Nikt z nas nie chce byś odeszła - powiedziała Akuma. - Nie obchodzi nas jak bardzo grzeszyłaś. Jesteś częścią NASZEJ rodziny. Gdybyś odeszła to tak jakbyś zabiła nas wszystkich,
Zabójca Gwiazd spuścił głowę.
 - Wybaczamy ci - Akuma wstała i podała jej dłoń.
 Gemini nie chciała w to wierzyć, ale odczuła ulgę. Uśmiechnęła się.
 - Siostro... - wyszeptała.

~ Zakrwawiony Kapturek
_______

Rozdział gotowy, saga skończona. 
Tak, stwierdziłam, że podzielę rozdziały na sagi, Nazwy sag będą w spisie treści. Następny rozdział będzie rozdziałem pierwszym otwierającym drugą sagę.

1 komentarz: