- Długo sobie pospałam - stwierdziła.
Rozejrzała się po pokoju i opadła na poduszki.
- Co mi szkodzi... - wymamrotała, zaciągając kołdrę pod brodę.
Nicolas, który czekał trzy godziny, z przerwami, aż dziewczyna się obudzi, szturchnął ją.
- Plu plu - powiedział podirytowany.
- Daj mi spać - jęknęła. - Dopiero południe... - schowała twarz w poduszkę.
Gwiezdny duch zeskoczył z jej łóżka, nie chciał dać za wygraną.
- Plu - mruknął, a kiedy udało mu się doskoczyć do klamki wyszedł z sypialni.
Na korytarzu było cicho i pusto.
Poszedł na lewo i zapukał do czyiś drzwi. Odpowiedziała mu cisza.
- Co ty tu robisz, maluchu? - zapytał męski głos.
Nicolas odwrócił się. Napotkawszy złote oczy, zaczął się bardziej trząść niż zwykle.
- Czym ty jesteś? - zapytał, biorąc go na ręce.
- Plu - odparł.
- Ty jesteś zwierzątkiem Zodiakalnej? - Acnologia przekrzywił głowę, przyglądając się Nicolasowi.
Gwiezdny Duch spojrzał na niego zdziwiony i przerażony.
- Zjadłbym cię - stwierdził Acnologia. - Ale utknąłbyś mi między zębami, maluchu. Odniosę cię.
Trzymając go na dłoni, wszedł do sypialni Gemini. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do łóżka. Nachylił się nad dziewczyną, podpierając się prawą, wolną ręką o jedną z poduszek.
- Uważaj na niego, kochanie - zamruczał jej do ucha, kładąc na łóżku Nicolas'a.
Położyła się na plecach.
- Dzień dobry, skarbie - uśmiechnął się.
Nie odpowiedziała mu, nie ufając porannemu oddechowi.
Uniósł brew.
- Plu - mruknął Nicolas.
Acnologia spojrzał na niego, a Gemini zakopała się w kołdrze.
- Maleńka, nie chowaj się...
- Chcę spać - odpowiedział mu głos z pod kołdry.
- PLU - Nicolas wskoczył na Gemini i złapał kołdrę próbując zrzucić ją z dziewczyny . - PLU! - spojrzał na Acnologię.
Mężczyzna zrozumiał po chwili. Nicolasa odstawił na podłogę, po czym zrzucił z dziewczyny kołdrę. Jego oczom ukazała się skulona białowłosa w beżowej halce.
Wymamrotała coś, podnosząc się. Spojrzała na Acnologię i wstała, kierując się do łazienki.
Po ośmiu minutach wyszła odświeżona w fioletowej todze.
Rozejrzała się, przeczesując palcami wilgotne włosy.
Poczuła jak traci grunt pod nogami. Acnologia, stojący za nią, wziął ją na ręce.
- Nie dasz mi dziś spokoju? - zapytała.
Wyniósł ją z sypialni. Nicolas wyszedł za nimi, za wszelką cenę próbując dotrzymać kroku Acnologii.
- E.N.D.'a nie ma to ktoś musi się tobą opiekować.
- Jak to?
- Wrócił do gildii.
- Długo go nie będzie?
- A co? Już tęsknisz? - postawił ją na podłodze.
Poczuła chłód posadzki stopami.
- Nie. Nie tęsknię - odparła. - Pójdę do biblioteki...
Skierowała kroki w tamtą stronę, Acnologia szedł za nią i otworzył jej drzwi.
- Od kiedy jesteś dżentelmenem? - zapytała.
Uśmiechnął się do niej.
- I tak nie poruchasz - minęła go.
Zeszła po schodach i zobaczyła Akumę siedzącą w fotelu na przeciw niej Zeref. Wyglądali jakby przerwali rozmowę w chwili, kiedy Gemini weszła do biblioteki.
- Witajcie - powiedziała niepewnie.
Spojrzeli na nią.
Zawisła nad nimi cisza, którą, z uśmiechem, przerwała Akuma.
- Gemini, siostrzyczko. Jak życie?
Białowłosa zmarszczyła brwi.
- E.N.D. wrócił do gildii? - postanowiła nie odpowiadać na pytanie Akumy.
- Dziś rano - odparła. - Nie mówił ci?
- Nie...
Gemini po niecałych dwóch tygodniach odzyskała siły. Pobyt na Ziemi odczuwała równie dobrze (albo nawet i lepiej) jak pobyt w Świecie Gwiezdnych Duchów. Odzyskała pełną moc, ale nikomu o tym nie wspomniała, znajdując zawsze jakąś odpowiedź odnośnie jej stanu zdrowia. Tak więc Gemini ten czas spędzała w bibliotece. Mało rozmawiała z resztą domowników, nie licząc Acnologii, który ''nadzorował'' ją w bibliotece. Spokój zastawał ją jedynie w jej sypialni. Trwało to miesiąc, aż Akuma, zaniepokojona ''powolnym powrotem do zdrowia'' Gemini, postanowiła ją o to zapytać, albo nawet i sprawdzić czy już wyzdrowiała.
Akuma weszła do biblioteki, gdzie przez ostatnie cztery tygodnie, w ciągu dnia, przesiadywała Gemini.
- Siostrzyczko? Jesteś tu? - Akuma rozejrzała się po czym weszła na piętro biblioteki.
Zmarszczyła brwi, nie widząc jej. Wciągnęła powietrze do płuc, poczuła zapach Zabójcy Gwiazd nieporównywalny z żadnym Ziemskim zapachem - delikatny, świeży. Kierując się za zapachem doszła do sypialni Zerefa. Zdziwiła się, po czym zaczęła nasłuchiwać. Słyszała ich głosy.
W jej głowie zrodziła się chora scena.
~ Zeref, nie możemy *zarumieniona Gemini*
~ Czego się boisz?
~ Będzie boleć?
~ Rozluźnij się... *mruczy Zeref*
~ A co jeśli Akuma siedzi pod drzwiami?
~ Ci...
~ Aaaah!
Akuma potrząsnęła głową, nie mogąc uwierzyć, że o tym pomyślała. Będzie to jeszcze ją dręczyło przed snem.
- Przepraszam - usłyszała głos Gemini. - Chyba ... - nie dosłyszała.
- W tedy sprawiałabyś, że wiele osób pogrążyłoby się w smutku - łagodny głos Zerefa, sprawiał, że Akuma się przybliżyła do drzwi.
- Ale... - teraz Gemini
Nie mogła rozróżnić słów wypowiedzianych przez Czarnego Maga. Zlały się w jedność.- Zeref?
- Tak?
- Ktoś jest za drzwiami...
Akuma przez chwilę pomyślała o ucieczce, ale ta myśl sama uciekła, kiedy Zeref otworzył drzwi sypialni.
- Podsłuchujesz?
- Szukam siostry.
Zeref wpuścił ją. Zabójczyni Gwiazd siedziała na skraju fotela z czerwonymi oczami.
- Zeref, co jej się stało? - zapytała Akuma, klękając przy białowłosej.
- Tylko nie dodawaj jej poczucia winy - odparł Czarny Mag.
- O czym ty mówisz? - spytała.
Gemini spuściła głowę i zacisnęła pięści na błękitnej todze.
- Powiedziała wszystko co siedziało na jej Gwiezdnej Duszy.
- Powinnam odejść - odezwała się cicho Gemini.
Akuma miała ochotę trzasnąć ją w twarz i to zrobiła.
Gemini spojrzała na nią zdziwiona.
- Okłamałam was - Gemini wstała. - Nie mam imienia, nie mam historii. Jestem w połowie Gwiezdnym Duchem ... umarłabym czterysta lat temu gdyby nie Gemi i Mini, a od kilku lat jestem wyrzutkiem Gwiezdnego Świata. Nienawidzę ludzkiej części mnie. Brzydzą mnie ludzie i nie jesteś moją siostrą. Nie mam prawa być częścią waszej rodziny. Nie zasłużyłam. Powinnam odejść.
Akuma cofnęła się o krok i jeszcze raz uderzyła Gemini, a białowłosa tylko stała.
- Nie masz prawa mówić, że nie należysz do naszej rodziny - powiedziała Akuma, rozzłoszczona. - Jak możesz mówić, że powinnaś odejść?! Jak możesz mówić, że nie zasłużyłaś?
- Przez moje... grzechy - odparła Gemini.
- Jakie grzechy?
Odgłos pukania rozległ się po sypialni. Drzwi uchyliły się, a w drzwiach pojawił się E.N.D.
- Bracie? Wróciłem... - zamilkł widząc Akumę i Gemini.
Akuma zignorowała jego przybycie...
- Gemini, jakie grzechy? - powtórzyła.
- Przeze mnie jest już tylko osiemdziesiąt osiem konstelacji...
- C-co?
- Zabiłam siedmiu gwiezdnych duchów i zniszczyłam ich konstelacje.
- Czemu?
- Nie pamiętam.
Akuma podeszła do Gemini.
- Coś jeszcze?
Gemini zaszkliły się oczy.
- Zabiłam Zabójcę Gwiazd. Zabiłam kogoś z mojej Gwiezdnej Rodziny - powiedziała cicho, nie patrząc jej w oczy.
- Zabiłaś członka rodziny? - szepnęła.
- Nie panowałam nad sobą - Gemini zerknęła na nią.
Akuma zebrała myśli, zaczerpnęła powietrza i powoli je wypuściła.
Gemini wyleciała przez okno, rozbijając je swoim ciałem na drobne kawałki. E.N.D. patrzył w osłupieniu na Akumę, która przed chwilą użyła Pięści Demonicznego Zabójcy Smoków, celując w brzuch biąłowłosej. Zeref nie krył zdziwienia. Zauważył wzbierające się łzy w oczach Akumy, podszedł do niej i przytulił ją.
- E.N.D. Idź do Gemini - powiedział.
Gemini leżała pośród odłamków szkła. Była nieco oszołomiona. Kątem oka dostrzegła E.N.D.'a.
- Wróciłeś - powiedziała słabym głosem, gapiąc się w niebo.
- Ale ty chcesz odejść...
- Akuma właśnie mnie wyrzuciła z... domu - wydawało jej się, że pierwszy raz użyła świadomie tego określenia na rezydencję.
- Nie zostawiaj rozpoczętej historii - szepnął.
Pomógł jej wstać. Przyciągnął ją do siebie i objął umięśnionymi ramionami.
- Kogo zabiłaś? - zapytał cicho.
- Pierwszą Zabójczynię Byka - szepnęła. - Taure.
Rozpłakała się z głową na jego mostku.
Nie był na to przygotowany, nie bardzo wiedział co ma zrobić. Postanowił stać, przytulając ją i czekać, aż się wypłacze.
Minęła sporo czasu, aż spojrzała mu w oczy. Jej powieki były czerwone, a policzki mokre.
- Gdybym jej nie zabiła, nie spotkałabym was - ledwo usłyszał jej słowa. Uśmiechnął się mimowolnie.
- Może to i nawet lepiej, że ją zabiłaś.
Spojrzała na niego smutnymi oczami, a w tedy E.N.D. ją pocałował.
Otworzyła szeroko oczy, sztywniejąc. Gorycz w jej gardle malała, a ból spowodowany odłamkami szkła wystających z jej pleców stał się daleki.
- Nie odchodź - wyszeptał w jej usta.
Ona po tym nie potrafiła mówić, ani stać. Ledwo łapała powietrze. E.N.D. trzymał ją, by nie upadła.
Było jej słabo, kręciło się w głowie. Zemdlała, słysząc, jak dziewczęcy głos woła jej imię.
Czuła promienie słońca na twarzy i delikatny wiatr na skórze oraz bój. Chciała otworzyć oczy, jednak powieki okazały się zbyt ciężkie.
- Gemini - łagodny męski głos odbił się echem w jej głowie.
Rozchyliła powieki. Leżała na trawie, a wokół niej cztery osoby.
Głos należał do Zeref'a, siedzącego obok niej. Gemini zauważyła Akumę, stała przy swoim smoczym ojcu. E.N.D. stał po drugiej stronie dziewczyny.
- Czemu nade mną stoicie? - zapytała słabym głosem, podniosła się na łokciach.
Akuma uklękła przy Gemini.
- Nikt z nas nie chce byś odeszła - powiedziała Akuma. - Nie obchodzi nas jak bardzo grzeszyłaś. Jesteś częścią NASZEJ rodziny. Gdybyś odeszła to tak jakbyś zabiła nas wszystkich,
Zabójca Gwiazd spuścił głowę.
- Wybaczamy ci - Akuma wstała i podała jej dłoń.
Gemini nie chciała w to wierzyć, ale odczuła ulgę. Uśmiechnęła się.
- Siostro... - wyszeptała.
~ Zakrwawiony Kapturek
_______
Rozdział gotowy, saga skończona.
Tak, stwierdziłam, że podzielę rozdziały na sagi, Nazwy sag będą w spisie treści. Następny rozdział będzie rozdziałem pierwszym otwierającym drugą sagę.

W tej chwili mnie zamurowało... dzięki ;D
OdpowiedzUsuń