- Pierwsze picie i już się upiłam - przeklęła samą siebie.
- Plu... - wymamrotał gwiezdny duch, trzymając na białej główce woreczek z lodem.
- Dzięki za radę - mruknęła Gemini. - Ale i tak nie lubię czekoladek.
Do kuchni wszedł Acnologia.
- Masz siniaka pod okiem - powiedziała dziewczyna.
- A Natsu malinkę na szyi, chyba nie muszę mówić przez kogo... - białowłosy uśmiechnął się znacząco, podtrzymując się ramy drzwi, by nie upaść. Wiśnio-włosy przecisnął się obok niego.
Dziewczyna zarumieniła się, widząc pokaźną malinkę na szyi Natsu.
- Potrzebuję coś słodkiego - wymamrotał demon.
- Tak? Tam stoi Gemini - Acnologia wskazał nią palcem.
Twarz E.N.D. przybrała kolor jego włosów.
- Ostatniej nocy mieliście się ku sobie - wyszczerzył zęby, myjąc twarz w misce z wodą, a zarazem patrząc na towarzyszy.
Wziął ręcznik kuchenny i wytarł twarz.
- Nic nie pamiętam - stwierdził Natsu, przeszukując szafki w poszukiwaniu słodyczy
- Doprawdy? Może Gemini ci przypomni - spojrzał na nią znacząco, a woda z jej szklanki uderzyła Acnologię w twarz. - Widzieliście Akumę? - zapytał, znów wycierając twarz.
- Nie - odpowiedzieli równocześnie.
Acnologia przyłożył sobie do głowy woreczek z lodem, który podał mu gwiezdny duch.
- Sprawdź w sypialni Zerefa - podpowiedziała Gemini.
Acnologia zerwał się z miejsca, pędząc przez schody i korytarz.
- Plu plu! - zawołał gwiezdny duch, dopingując.
***
Acnologia wpadł do pokoju swojej córki, słysząc pojękiwania i inne dźwięki agonii.
- Czego? - wymamrotała Akuma, wygrzebując się z pod kołdry. Czarny Mag leżał obok niej.
Acnologi ulżyło, widząc, że mają na sobie własne ubrania.
- Ty - zwrócił się do Zerefa. - Wynocha z pokoju mojej córki!
- Ciszej - jęknął w odpowiedzi.
Acnologia, zmierzając do łóżka, by zabrać Czarnego Maga, poczuł jak jego żołądek, po sporej dawce alkoholu, znów się buntuje.
- Cholera - Acnologia zasłonił usta ręką i popędził do toalety Akumy, by zwymiotować.
- Na miłość Bogów - wymamrotała Akuma.
***
Gemini i E.N.D. stali obok siebie, opierając się lędźwiami o blat. Nicolas delektował się truskawkami w czekoladzie, które znalazł na stole.
Białowłosa dziewczyna zerknęła, w prawo, na chłopaka.
- Troszkę duża ta malinka - powiedziała niepewnie.
Spojrzał na nią i odsłonił ramię i obojczyk.
- Na szczęście te są mniejsze - uśmiechnął się. - Mała pijawka.
Zaczerwieniła się natychmiastowo.
- Ja mam jedną - powiedziała cicho i stanęła naprzeciw Natsu.
Zsunęła lekko togę. Nad lewą piersią miała czerwoną malinkę w kształcie serca.
Chłopak podrapał się po karku.
- To pewnie był rewanż - zaśmiał się nerwowo.
Wysiliła się na uśmiech.
- Pójdę się położyć - powiedziała.
Kiedy przekraczała próg, poczuła umięśnioną rękę, która objęła ją w tali.
- Zapomniałaś czegoś - powiedział.
Odwróciła się w jego stronę. Podał jej małego, gwiezdnego ducha. Dziewczyna przytuliła Nicolasa i poczuła ciepły oddech i suche wargi na policzku. Usłyszała ciche '' cmok ''.
- Em... dzięki - powiedziała zakłopotana i zarumieniona.
Ruszyła szybkim krokiem do swojego pokoju.
Będąc na piętrze zauważyła Acnologie, jak wynosi z pokoju Akumy Zerefa. Trzymał go za materiał na plecach. Wyglądał jakby niósł kota.
Będąc na piętrze zauważyła Acnologie, jak wynosi z pokoju Akumy Zerefa. Trzymał go za materiał na plecach. Wyglądał jakby niósł kota.
- Plu - mruknął Nicolas i rozpłynął się w powietrzu, wracając do świata gwiezdnych duchów.
Gemini weszła do pokoju Akumy, chciała wiedzieć jak się czuje czarnowłosa. Usiadła na łóżku dziewczyny. Akuma otworzyła oczy.
- Gemini? Połóż się - wymamrotała.
Białowłosa zrobiła to, o co poprosiła ją Zabójczyni Smoków. Akuma okryła ją kołdrą.
- Tatuś zabrał mi przytulankę - powiedziała, jakby miała osiem lat i przytuliła się do ręki Zabójcy Gwiazd.
- Doszło do czegoś między tobą a... twoją przytulanką? - zapytała Gemini.
- Nie - powiedziała, robiąc smutną minkę. - A między tobą i Natsu? Macie się ku sobie...
- Acnologia powiedział to samo - mruknęła Gemini i odsłoniła malinkę, którą miała pod obojczykiem.
- W kształcie serduszka - powiedziała Akuma. - To takie słodkie...
- Tylko nie zwymiotuj...
Akuma poczuła skurcz żołądka.
- A wiesz, że muszę? - wygramoliła się z łóżka i pobiegła do łazienki.
Wróciła i położyła się obok białowłosej. Wtuliła się w jej ciało.
- Jesteś ciepła jak Zeref - szepnęła.
- Bo jest mi cholernie gorąco - powiedziała Gemini.
***
Akuma obudziła się nad ranem, wtulona w ciepłe ciało Zodiakalnej Zabójczyni Gwiazd. Poczuła, że jej ręka dotyka czegoś miękkiego. Zacisnęła dłoń, a Gemini się poruszyła. Akuma powtórzyła swą czynność. Gemini otworzyła oczy i zerknęła na skupioną czarnowłosą.
-Hę? - mruknęła ledwo przytomna, ale po chwili obudziła się w pełni: - Akuma, fetyszystko! - odskoczyła od niej i spadła z łóżka.
- Przepraszam - Akuma wychyliła się, by spojrzeć, na leżącą na podłodze dziewczynę. - Chciałam tylko porównać.
- Co masz taką smutną minę? - zapytała, wstając z podłogi
- Bo to ja mam mniejsze...
Gemini przewróciła oczami. Ruszyła w kierunku wyjścia.
- Gdzie idziesz?
- Do swojego pokoju, muszę się odświerzyć.
Gemini wyszła, zamykając za sobą drzwi. Weszła do swojego pokoju i zauważyła siedzącego na łóżku wiśniowłosego, bez górnego odzienia.
- Co tu robisz? - zapytała Gemini.
- Chciałem cię obudzić - odparł. - Jackal i Tempesta czekają na arenie Domus Daemonium. Gdzie byłaś?
- Spałam w pokoju Akumy, bo... brakowało jej przytulanki - odpowiedziała.
***
Odświeżona Gemini i ubrana (według Nicolas'a) w krzyk mody Zabójców Gwiazd ze świata gwiezdnych duchów, biegła za Natsu leśną drogą. Dla dziewczyny najważniejsze było, że strój był wygodny i prosty. Błękitne legginsy i przepaska, zakrywająca jej piersi w tym samym kolorze.
- Gemini, co tak wolno? - zawołał Natsu.
Dziewczyna przyśpieszyła, uderzając siwymi sandałami o wydeptaną ścieżkę. Minęła demona.
- Natsu, co tak wolno? - zawołała.
Chłopak uśmiechnął się wrednie. Dogonił ją. Złapał jej biodra i podniósł ją. Obrócił ją i przez chwilę biegli w przeciwne strony.
- Hę? - zatrzymała się, zdziwiona.
Usłyszała oddalający się śmiech demona.
Pobiegła we właściwą stronę, ale Natsu zdobył znaczną przewagę.
- E.N.D! - zawołała.
- Co? - mimo, że dzieliło ich trzysta metrów, chłopak odwrócił głowę i spojrzał na nią.
- Uważaj na drzewo!
Chłopak spojrzał przed siebie, a jedyne co zobaczył to kora sosny.
- Naprawdę, powinieneś patrzeć, gdzie biegniesz - powiedziała, mijając go wolnym truchtem.
Chłopak spojrzał na nią i wstał z ziemi. Dziewczyna przyśpieszyła jakby uciekała przed napalonym Gorgianem.
Dobiegła do Domus Daemonium pierwsza,a przynajmniej tak jej się wydawało.
W bramie zobaczyła Natsu.
-Jak... - zatrzymała się.
- E.N.D! - zawołała.
- Co? - mimo, że dzieliło ich trzysta metrów, chłopak odwrócił głowę i spojrzał na nią.
- Uważaj na drzewo!
Chłopak spojrzał przed siebie, a jedyne co zobaczył to kora sosny.
- Naprawdę, powinieneś patrzeć, gdzie biegniesz - powiedziała, mijając go wolnym truchtem.
Chłopak spojrzał na nią i wstał z ziemi. Dziewczyna przyśpieszyła jakby uciekała przed napalonym Gorgianem.
Dobiegła do Domus Daemonium pierwsza,a przynajmniej tak jej się wydawało.
W bramie zobaczyła Natsu.
-Jak... - zatrzymała się.
- Tajemnica demona - uśmiechnął się
Weszli na arenę.
- Mówiłeś, że będzie tylko Jackal i Tempesta - mruknęła Gemini, zniesmaczona, kiedy dostrzegła dziewczynę z króliczymi uszami.
- Lamy, nie prosiłem cię, byś tu przychodziła - powiedział Natsu. - Nie stanowisz dla Gemini żadnego wyzwania.
- Chciałam zobaczyć jak ta głupia koza dostaje wciry, hihi - odparła swoim przesłodzonym głosikiem. - Jackal zrówna ją z piachem, prawda? - przymiliła się do demona.
- Daj mi spokój - mruknął, odpychając ją.
Gemini westchnęła i spojrzała na Natsu.
- Paniczu E.N.D.? Ma pan jakąś wysypkę na szyi? - zapytała Lamy, widząc malinki na jego skórze.
- Hę? To? - wskazał na czerwone plamy. - To nic takiego.
Gemini pogratulowała sobie w duchu, że użyła Konstelacji Puchar, by malinka zniknęła z jej ciała. Kiedy się otrząsnęła, zauważyła, że tylko ona i Jacka zostali na arenie.
- Nie przepadam za biciem ładnych kobiet.
- Jackal sprawia, że się rumienię -zawołała Lamy.
- Nie mówiłem o tobie - warkną w jej stronę.
Gemini podeszła do Jackala.
- Jackal? Ostatnim razem zemdlałam i nie zdążyłam powiedzieć... że miło mi cię poznać - wyciągnęła przed siebie dłoń, uśmiechając się.
Lekko zdziwiony uścisnął jej dłoń, a jej uśmiech przerodził się w wredny. Demon dopiero teraz domyślił się, że to podstęp. Gemini, wciąż trzymając rękę Jackal'a przemieniła się w niego.
- Wybacz mi moją małą intrygę - powiedziała jego głosem.
- Chcesz mnie pokonać moją Klątwą? - zapytał.
Skumulowała żółtą energię w swoich pięściach.
Kopia Jackala skorzystała, że stoi blisko niego i uderzyła prawym sierpowym. Zatoczył się do tyłu, ale dziewczyna nie mogła tracić czasu. Nie czekając na jego ruch odbiła się od ziemi i kopnęła demona w twarz.
Stanęła na piachu, w znacznej odległości. Jackal zaczął podnosić się z ziemi. Jeszcze cztery minuty, pomyślała Gemini. Skierowała dłoń w jego stronę. Demona odrzuciła siła bomby, którą pod nim nałożyła jego kopia.
- Który Jackal jest prawdziwy? - zapiszczała Lamy. - Kogo dopingować?!
- Zamknij się - powiedział prawdziwy Jackal w tym samym czasie co kopia.
Zamknął Gwiezdną Zabójczynię w kuli, ale dziewczyna zdjęła jego Klątwę.
- Nie rozśmieszaj mnie - zaśmiała się, pokazując ostre kły.
Spoważniała i machnęła ręką. Pod Jackal'em ziemia eksplodowała, a on wyleciał w powietrze na kilkadziesiąt metrów. Obłoki dymu unosiły się nad areną. Gemini nasłuchiwała, by wiedzieć, gdzie Jackal spadnie, a długie uszy tej formy ułatwiały jej sprawę. Usłyszała świst powietrza.
Przyłożył jej pięścią, spadając jak meteoryt. Uderzyła plecami w ścianę areny. Spadła na piach i przeczesała pazurami blond włosy. Dwie minuty, pomyślała. Rozpędziła się i chwyciła prawdziwego Jackala za gardło. Rzuciła nim o ziemię, po czym chwyciła jego głowę i zaczęła szurać jego twarzą po arenie, rozpędzając się szybciej niż koń wyścigowy. Puściła go, zatrzymując się, a on niesiony przez rozpęd, zrobił wgniecenie w murze areny, głową.
- Cholerne pięć minut - syknęła, wracając do własnej formy.
Jackal podniósł się chwiejnie z uśmiechem na twarzy. Otarł krew z kącika ust.
- Czas na rewanż, białowłosa - powiedział.
- Mówiłeś, że będzie tylko Jackal i Tempesta - mruknęła Gemini, zniesmaczona, kiedy dostrzegła dziewczynę z króliczymi uszami.
- Lamy, nie prosiłem cię, byś tu przychodziła - powiedział Natsu. - Nie stanowisz dla Gemini żadnego wyzwania.
- Chciałam zobaczyć jak ta głupia koza dostaje wciry, hihi - odparła swoim przesłodzonym głosikiem. - Jackal zrówna ją z piachem, prawda? - przymiliła się do demona.
- Daj mi spokój - mruknął, odpychając ją.
Gemini westchnęła i spojrzała na Natsu.
- Paniczu E.N.D.? Ma pan jakąś wysypkę na szyi? - zapytała Lamy, widząc malinki na jego skórze.
- Hę? To? - wskazał na czerwone plamy. - To nic takiego.
Gemini pogratulowała sobie w duchu, że użyła Konstelacji Puchar, by malinka zniknęła z jej ciała. Kiedy się otrząsnęła, zauważyła, że tylko ona i Jacka zostali na arenie.
- Nie przepadam za biciem ładnych kobiet.
- Jackal sprawia, że się rumienię -zawołała Lamy.
- Nie mówiłem o tobie - warkną w jej stronę.
Gemini podeszła do Jackala.
- Jackal? Ostatnim razem zemdlałam i nie zdążyłam powiedzieć... że miło mi cię poznać - wyciągnęła przed siebie dłoń, uśmiechając się.
Lekko zdziwiony uścisnął jej dłoń, a jej uśmiech przerodził się w wredny. Demon dopiero teraz domyślił się, że to podstęp. Gemini, wciąż trzymając rękę Jackal'a przemieniła się w niego.
- Wybacz mi moją małą intrygę - powiedziała jego głosem.
- Chcesz mnie pokonać moją Klątwą? - zapytał.
Skumulowała żółtą energię w swoich pięściach.
Kopia Jackala skorzystała, że stoi blisko niego i uderzyła prawym sierpowym. Zatoczył się do tyłu, ale dziewczyna nie mogła tracić czasu. Nie czekając na jego ruch odbiła się od ziemi i kopnęła demona w twarz.
Stanęła na piachu, w znacznej odległości. Jackal zaczął podnosić się z ziemi. Jeszcze cztery minuty, pomyślała Gemini. Skierowała dłoń w jego stronę. Demona odrzuciła siła bomby, którą pod nim nałożyła jego kopia.
- Który Jackal jest prawdziwy? - zapiszczała Lamy. - Kogo dopingować?!
- Zamknij się - powiedział prawdziwy Jackal w tym samym czasie co kopia.
Zamknął Gwiezdną Zabójczynię w kuli, ale dziewczyna zdjęła jego Klątwę.
- Nie rozśmieszaj mnie - zaśmiała się, pokazując ostre kły.
Spoważniała i machnęła ręką. Pod Jackal'em ziemia eksplodowała, a on wyleciał w powietrze na kilkadziesiąt metrów. Obłoki dymu unosiły się nad areną. Gemini nasłuchiwała, by wiedzieć, gdzie Jackal spadnie, a długie uszy tej formy ułatwiały jej sprawę. Usłyszała świst powietrza.
Przyłożył jej pięścią, spadając jak meteoryt. Uderzyła plecami w ścianę areny. Spadła na piach i przeczesała pazurami blond włosy. Dwie minuty, pomyślała. Rozpędziła się i chwyciła prawdziwego Jackala za gardło. Rzuciła nim o ziemię, po czym chwyciła jego głowę i zaczęła szurać jego twarzą po arenie, rozpędzając się szybciej niż koń wyścigowy. Puściła go, zatrzymując się, a on niesiony przez rozpęd, zrobił wgniecenie w murze areny, głową.
- Cholerne pięć minut - syknęła, wracając do własnej formy.
Jackal podniósł się chwiejnie z uśmiechem na twarzy. Otarł krew z kącika ust.
- Czas na rewanż, białowłosa - powiedział.
***
Akuma wyszła z wanny po długiej, gorącej kąpieli.
- Czuję się jak nowo narodzona - powiedziała, wychodząc owinięta w ręcznik ze swojej, pachnącej po kąpieli różami, łazienki.
Przeciągnęła się, wchodząc do garderoby, która sąsiadowała z jej łazienką.
- W czym mnie dawno Zeref nie wiedział? - zamyśliła się, przeglądając swoje ubrania. - Tego dawno nie zakładałam - stwierdziła ściągając sukienkę z wieszaka.
- Czuję się jak nowo narodzona - powiedziała, wychodząc owinięta w ręcznik ze swojej, pachnącej po kąpieli różami, łazienki.
Przeciągnęła się, wchodząc do garderoby, która sąsiadowała z jej łazienką.
- W czym mnie dawno Zeref nie wiedział? - zamyśliła się, przeglądając swoje ubrania. - Tego dawno nie zakładałam - stwierdziła ściągając sukienkę z wieszaka.
Zrzuciła ręcznik i założyła czarną sukienkę na wąskich ramiączkach, w pasie przewiązała się białym, drapowanym materiałem, a jego końcówki zawiązała w kokardę.
- Miau - miauknął Iluzja, łasząc się do jej nogi.
-Podoba ci się? - uśmiechnęła się i podrapała kociaka po grzbiecie.
Ruszyła do pokoju Zerefa. Weszła. Bez pukania, jak na nią przystało.
- Zeref - uśmiechnęła się, widząc siedzącego po turecku chłopaka.
- Akuma? - czarnowłosy odwrócił głowę, by spojrzeć w czerwone oczy dziewczyny.
- Tworzysz coś? - zapytała.
- Próbuję - odparł.
- Nie przeszkadzam ci?
- Nigdy mi nie przeszkadzasz.
Usiadła obok niego.
- Nie mam pomysłu - powiedział.
Zamyśliła się, a Zeref objął ją ramieniem, rozkoszując się jej różanym zapachem.
- Stwórz motyla - poprosiła.
- Motyla? Czemu motyla?
Uśmiechnęła się.
- Proszę.
Zeref westchnął i zaczął kształtować magią owada. Akuma obserwowała jego skupioną twarz. Kiedy skończył na jego nadgarstku siedział motyl o wielkich czarnych skrzydłach.
-Piękny - powiedziała Akuma i wzięła go delikatnie w dłonie Przyglądała się motylowi, który spokojnie siedział jej na dłoni, poruszając wolno skrzydełkami, przypominającymi płatki róży.. - Chodź, Zeref...
- Miau - miauknął Iluzja, łasząc się do jej nogi.
-Podoba ci się? - uśmiechnęła się i podrapała kociaka po grzbiecie.
Ruszyła do pokoju Zerefa. Weszła. Bez pukania, jak na nią przystało.
- Zeref - uśmiechnęła się, widząc siedzącego po turecku chłopaka.
- Akuma? - czarnowłosy odwrócił głowę, by spojrzeć w czerwone oczy dziewczyny.
- Tworzysz coś? - zapytała.
- Próbuję - odparł.
- Nie przeszkadzam ci?
- Nigdy mi nie przeszkadzasz.
Usiadła obok niego.
- Nie mam pomysłu - powiedział.
Zamyśliła się, a Zeref objął ją ramieniem, rozkoszując się jej różanym zapachem.
- Stwórz motyla - poprosiła.
- Motyla? Czemu motyla?
Uśmiechnęła się.
- Proszę.
Zeref westchnął i zaczął kształtować magią owada. Akuma obserwowała jego skupioną twarz. Kiedy skończył na jego nadgarstku siedział motyl o wielkich czarnych skrzydłach.
-Piękny - powiedziała Akuma i wzięła go delikatnie w dłonie Przyglądała się motylowi, który spokojnie siedział jej na dłoni, poruszając wolno skrzydełkami, przypominającymi płatki róży.. - Chodź, Zeref...
Zaprowadziła go do szklarni. Motyl wzbił się cicho w powietrze. Akuma podziwiała jego lot. Poruszał się z gracją. Usiadł na najbliższej róży, upojony jej słodkim zapachem.
- Zeref... potrafisz tworzyć tak piękne stworzenia - powiedziała Akuma, uśmiechając się.
- Piękne? Teraz rozumiem, dlaczego tamten mędrzec uznał cię za istotę, którą stworzyłem.
Zarumieniła się z komplementu i cmoknęła Zerefa w policzek.
~Zakrwawiony Kapturek
- Zeref... potrafisz tworzyć tak piękne stworzenia - powiedziała Akuma, uśmiechając się.
- Piękne? Teraz rozumiem, dlaczego tamten mędrzec uznał cię za istotę, którą stworzyłem.
Zarumieniła się z komplementu i cmoknęła Zerefa w policzek.
~Zakrwawiony Kapturek
___
Z kilku dniowy opóźnieniem, ale oto jest! [Dwa razy zasnęłam podczas pisania - pisałam do późna]
Do bohaterów dodałam Acnologię.
Komu dopingujecie miłośnie? ^^
Getsu? [Gemini + Natsu]

Zerkuma? [Zeref + Akuma]

Jamini [Jackal + Gemini]

A może wspieracie Acnologię w jego wyuzdanym miłośnie życiu?

Widzimy się za dwa tygodnie z nowym rozdziałem!
Albo za tydzień...

Ja jestem za Zerefem i Akumą ;3
OdpowiedzUsuńSuper rozdział i czekam na ciąg dalszy :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOsobiście wspieram Zerkumę oraz Getsu <3
OdpowiedzUsuńRozdział uznaję za zabawny, zwłaszcza moment, kiedy Akuma mówi o rozmiarze (*≧▽≦)