piątek, 22 maja 2015

Prolog

Spadająca gwiazda przecięła nocne niebo, jak błyskawica podczas burzy.
 - Piękna noc - powiedziała cicho dziewczyna, patrząc w górę.
Stała na wzgórzu. Niedaleko pasł się jej czarny koń, co jakiś czas unosząc łeb do góry i nasłuchując.
Czarnowłosa ziewnęła. Była zmęczona. Odwróciła głową, by jeszcze raz spojrzeć na ruiny, które kilka minut temu były miastem pogrążonym we śnie.
 Czarny koń zarżał i tupnął nogą, oznajmiając, że jest tu ktoś jeszcze.
 - Zeref? - zapytała dziewczyna, odwracając się.
Zobaczyła w ciemnościach dwoje złotych oczu, lśniących w linii drzew. Wyczuła potężną magię, bijącą od istoty, kiedy się do niej zbliżała. Będąc już blisko, metr od stworzenia, zauważyła białą sierść. A może to były włosy? Chciała podejść bliżej, ale z mroku wynurzyła się blada ręka, dzierżąca miecz, którego końcówka dotykała gardła czarnowłosej.
 - Kim jesteś? - zapytał melancholijny, dziewczęcy głos.
 - Nie lubię rozmawiać z osobą, której nie widzę twarzy - odparła czarnowłosa. - Jestem Akuma, zabierz te ostrze i wyjdź z mroku.
 Ostrze opadło odsunęło się od gardła Akumy, a z mroku wyszła białowłosa dziewczyna. Miała na sobie błękitną suknię, sięgającą jej do połowy ud, ze złotymi zdobieniami.
 - Jestem Gemini - przedstawiła się nieznajoma.
 - Gemini? - powtórzyła Akuma, marszcząc brwi. - Jesteś gwiezdnym duchem zodiaku? Zresztą... nieważne. Co ty tutaj robisz? Skoro jesteś duchem, to gdzieś musi być mag, który cię przywołał.
 - Nie jestem duchem- odparła białowłosa. - Jestem Zabójcą Gwiazd. Też jestem ciekawa co tu robisz.
 - Doprawdy? - zapytała kpiąco, ale Gemini kiwnęła głową, co podirytowało Akumę. - Nie powinnaś mieszać się w sprawy demonów.
 - Nie jesteś demonem - melancholijny głos dziewczyny wżerał się w umysł czarnowłosej. - Jesteś magiem.
 - Demonicznym Zabójcą Smoków - powiedziała Akuma i niespodziewanie uderzyła dziewczynę swoją magią. - Naruszyłaś mój teren.
 Gemini uderzyła o drzewo.
 -  Nie obchodzi mnie to - odparła wstając.
Że też musiałam trafić na czarnego maga, pomyślała białowłosa, która jeszcze kilka minut temu była w świecie Gwiezdnych Duchów.
 Gemini wyciągnęła rękę w kierunku dziewczyny, a z jej dłoni wystrzelił złoty płomień. Trafił on Akumę, która odleciała dziesięć metrów. Udało jej się ochronić przed ciosem i już szykowała się do ataku, kiedy po polanie rozniósł się ryk dzikiego zwierza.
Gemini to zignorowała, podchodząc z mieczem w dłoni. Stanęła przed czarnowłosą w odległości trzech metrów.
 - Ryk Demonicznego Smoka! - zawołała i po chwili z jej ust wydobyła się kolumna czarnej materii.
Gemini obroniła się wyciągając przed siebie ostrze, które odbiło atak.
Zirytowana Akuma odbiła się od ziemi wymierzając kopniaka w twarz dziewczyny wykrzykując:
 - Pazur Demonicznego Smoka!
Gemini nie zareagowała i oberwała. Zdążyła dotknąć kostki dziewczyny zanim upadła na trawę. Szybko wstała, a jej włosy zrobiły się czarne, oczy czerwone. Jej wygląd zmienił się całkowicie.
 - Niemożliwe - powiedziała Akuma, widząc swoje lustrzane odbicie.
 - Podstawa magii bliźniąt to kopiowanie - wyjaśniła Gemini. - Skrzydło Demonicznego Smoka! - białowłosa użyła magii czarnowłosej, która w ostatniej chwili otrząsnęła się i odskoczyła przed ciosem.
 - Używasz mojej magi przeciw mnie! - warknęła.
 - To dziedzina Gemini - odparła i wróciła do własnej postaci ostrzem odbijając kolejne uderzenie czarnej materii.
 Białowłosa zaatakowała mieczem. Czarnowłosa zrobiła unik, a po nim następny.
 - Tylko na tyle cię stać? - zadrwiła Akuma.
 - Krwawisz.
 - Hę? - spojrzała na siebie, a Gemini wykorzystała to i kopnęła ją w brzuch, po czym zamachnęła się ostrzem, raniąc dziewczynę w ramię.
 Krew zabarwiła ziemię i trawę.
 - Posmakuj Pięści Demonicznego Smoka - warknęła Akuma wymierzając celnie cios w nos rywalki.
Gemini zrobiła dwa chwiejne kroki do tyłu czując krew, spływającą do ust. Zamachnęła się mieczem, ale była to zmyłka. Akuma, która przygotowała się do uderzenia z góry, odsłoniła dół. Białowłosa z półobrotu kopnęła ją w udo.
Smocza Zabójczyni stłumiła w sobie jęk padając na kolana. Wykorzystała swoją pozycję i podcięła Gemini, która upadła na trawę. Kiedy wstała, rywalka też była już na nogach.
 - Nie rozumiem czemu zaczęłaś tę bezsensowną walkę - powiedziała melancholijnie zmieniając postać.
 - Nie zmieniaj się we mnie - skoczyła na rywalkę. Czarne płomienie otaczały jej pięści gotowe do zadania ciosów.
Gemini również wytworzyła płomienie i zaatakowała dziewczynę. Trafiła pięścią w pięść rywalki. Moc odrzuciła je do tyłu.
Gemini wstała pierwsza. Wzięła z trawy swój miecz. Akuma również podniosła się, ale za jaj plecami Gemini dostrzegła Vulcan'a. Rzuciła się biegiem w jego stronę. czarnowłosa sądząc, że rywalka chce ją zaatakować, chciała krzyknąć zaklęcie, ale poczuła przeszywający ból w łydce.
  - Cholera - jęknęła padając na kolana.
Vulcan był coraz bliżej. Zwabił go oczywiście kobiecy zapach i krzyki. Goryl miał na twarzy zboczony uśmiech, który pojawił się, kiedy zobaczył ranne dziewczyny.
 - Akuma! - krzyknęła białowłosa - Uważaj!
Zabójczyni odwróciła głowę i zauważyła zielono-różowego, napalonego goryla.
 Gemini skoczyła mając miecz nad głową, a uśmiech Gorgian'a znikł równie szybko jak się pojawił.
Zabójczyni Gwiazd odcięła mu łeb.
 - Nie znoszę tych zboczeńców - mruknęła Akuma.
 - Ja też - odparła Gemini i posłała jej słaby uśmiech. - Wstawaj. Pomogę ci dojść do domu.
 - Hę? - zdziwiła się.
 - Nie chcę być twoim wrogiem - odparła. - Ta walka była bezsensowna....


~ Zakrwawiony Kapturek

1 komentarz: