sobota, 12 września 2015

. Rozdział I - Nie usłyszysz jej


Akuma uwielbiała takie wieczory jak ten. Stała na balkonie w sukience, która zakrywała blizny na jej ciele, patrząc na zachodzące słońce.
Wspominała szczęśliwe dzieciństwo. Nie pamiętała wydarzeń sprzed siedemnastu lat.
 Zanurzyła się we wspomnieniach, w których Acnologia zabierał ją nad jezioro. Miała w tedy dziewięć lat, gdy zaczął uczyć ją pływać. Po prostu wrzucał ją do wody.
 - Dopłyń do mnie, diable.
 - Tato, topię się.
 - Uspokój się - mówił łagodniej niż zwykle. - Woda sama cię uniesie. 
  Westchnęła. Jednak najbardziej wyrazistymi wspomnieniami były dni, w których Acnologia uczył ją technik Zabójcy Smoków.
 - Użyj tego ciosu na mnie.
 - Nie chcę!
 - Nic mi nie będzie, diable. 
 - Pięść Czarnego Smoka!
Ośmioletnia Akuma uderzyła w brzuch swojego smoczego ojca.
 - Już? Nic nie poczułem...
 - Ale...
 - Kiedyś będziesz wystarczająco silna, by wyrządzić krzywdę nawet mi.
 - Nie chcę cię krzywdzić, tatusiu...
Uniosła głowę, a jej wzrok spoczął na najjaśniejszej gwieździe. Ciekawe co to za konstelacja, pomyślała Akuma, Gemini pewnie wie.
 Dziewczyna potrząsnęła głową, wracając do poprzednich myśli.
 - Wystarczająco silna - powiedziała do siebie - stałam się, kiedy odkryłam moją Smoczą Siłę...
 - Czym jest Smocza Siła? - zapytał cichy głos, dochodzący z jej pokoju.
 Akuma rozpoznała ten zapach, a jej siostra weszła na balkon.
 - Potężna technika, a raczej stadium Zabójcy Smoków - powiedziała Akuma. - Kiedy ciało Zabójcy zaczyna przypominać ciało smoka. A siła, szybkość i moc zwiększa się. Zabójcy Gwiazd nie maja czegoś takiego? Seirei Fōsu?
 - Zodiak - powiedziała. - Ale pełną siłę Gwiazd otrzymujemy, kiedy zabijemy nasz zodiak. Moment, w którym stajemy się Gwiezdnym Duchem i tracimy dostęp do technik Zabójcy Gwiazd. Nie potrafiłabym zabić moich rodziców.
 - Też nazywacie ich rodzicami?
 - Wychowali nas. Jak inaczej mielibyśmy ich nazywać? - Gemini oparła się o barierkę. - Piękne dziś niebo. Ani jednej chmury... - przymknęła oczy, czując na skórze przyjemnie zimne powietrze. - Lubię tę melodię...
 - Jaką melodię? - zapytała Akuma, nie słysząc żadnej muzyki nawet przy smoczych zmysłach.
 - Nie usłyszysz jej - mówiła melancholijnym głosem. - Jej piosenka niesie się po niebie.
 - Kogo?
 - Lyra - Gemini otworzyła oczy i wskazała dłonią gwiazdozbiór. - Gra na Lutni... i zaczęła śpiewać.
Akuma słyszała tylko świerszcze i szelest smoczych skrzydeł.
 - Zabierzesz mnie kiedyś do swojego świata? - zapytała Akuma.
 - Kiedyś - odparła Gemini. - W dalekiej przyszłości.
 Akuma uśmiechnęła się.
 - Jaki jest twój świat?
 - Fioletowy - odparła Gemini z lekkim uśmiechem.

***

 - Co cię spowolniło? - zapytał Zeref.
 - Oglądałam gwiazdy z Akumą - odparła Gemini, siadając w fotelu. - Czemu chciałeś się ze mną spotkać?
 - Chciałabyś zostać księżniczką? - zapytał.
 - Nie rozumiem cię, Zeref - powiedziała zdziwiona.
 - Potrzebna mi jest twoja umiejętność kopiowania. Nie mogę wysłać żadnego demona, one nienawidzą ludzi. A Acnologia... jest smokiem.
 - Co ma do tego zostanie księżniczką?
 - Rodzina królewska nie wie, że są w posiadaniu magicznego przedmiotu. Mają pierścień z czarnego kamienia, który może ich zabić. Absorbuje w sobie wielką moc, nie zabije tylko potężnego maga.
 - Nie chcesz uratować ludzi, potrzebujesz tej błyskotki, prawda?
 - Zdobądź ją, ale tak, by nie wyglądało to na robotę maga, ani złodzieja.
 - Zeref... ja też nienawidzę ludzi.
 - Ale ty powstrzymasz się przed wysadzeniem ich małego królestwa, prawda?
Kiwnęła głową.
 - Królowa wydaje za mąż najstarszą córkę. Zaręczyny odbędą się za pięć dni. Wybierze kandydata, który zaręczy się tym pierścieniem z księżniczką. Prawdziwa księżniczka by została pochłonięta przez kamień. Jak długo wytrzyma twoja Magia Kopii?
- Kilka minut.
 - To ważne, Gemini - Zeref wstał i podszedł do niej.
 - Zrobię wszystko co w mojej mocy - powiedziała. - Tylko jak mam się dostać do królestwa i rozpoznać księżniczkę?
 - Za wschód od rezydencji. Piesza droga potrwa trzy dni, weź jakieś stworzenie ze stajni. Księżniczkę rozpoznasz bez problemów. Minęło jej już piętnaście wiosen, a jej rodzeństwo to wciąż bachory.
 - Akuma...
 - Powiem jej, że musiałaś się udać do swojego świata i wrócisz za kilka dni
 - Dobrze - westchnęła. - Wyruszę za godzinę... Zeref, ten pierścień ma jakieś imię?
 - Nocne Niebo - odparł mag, a Gemini wyszła z salonu.
Zamknęła drzwi i spostrzegła, opartego o ścianę, demona. Nie patrzył na nią, ale złapał ją za nadgarstek, kiedy przeszła obok.
 Udał się z nią do wyjścia, bez słowa.
Wyszli z rezydencji, a dziewczyna poczuła na skórze chłodne, nocne powietrze.
 - Słyszałeś...
 - Nie - odpowiedział zanim skończyła. - Nie słyszałem, ale wiem gdzie jedziesz i co masz zrobić. Mówił mi.
 - Nie wyglądasz na zadowolonego.
 - Nie chcę cię spuszczać z oka - powiedział.
Gemini spuściła wzrok. Od kiedy ją pocałował minęły trzy dni i od tego czasu starał się spędzić z nią każdą wolną chwilę za dnia. Towarzyszył jej w bibliotece, grał z nią w gry karciane w salonie i spacerował z nią po szklarni, ale nie spędził z nią jeszcze żadnej nocy. Gemini czuła się nieco nieswojo w jego towarzystwie. Może miała lekkie poczucie winy, które przejdzie jej z czasem?
Wchodząc do stajni uderzyło ją ciepło.
 - Co bierzesz? - zapytał.
 - Konia - odparła. - Nie chcę się wyróżniać na przerośniętym kocie.
Podeszła do boksu bułanej klaczy.
 - Witaj Brzask - pogładziła konia po chrapach.
Klacz zadrżała. Gemini odwróciła się, by iść po sprzęt, ale E.N.D. trzymał już sprzęt zwierzęcia.
Gemini wyczyściła klacz i zarzuciła na nią czarny czaprak, po czym siodło i założyła jej uzdę. Wyprowadziła w pełni ubraną klacz ze stajni.
 - E.N.D. - spojrzała na demona. - Tylko nie się martw się o mnie.
 Demon westchnął. Przytulił dziewczynę, po czym uniósł jej brodę i spojrzał jej w oczy. Pocałował ją po raz pierwszy od czasu ich pierwszego pocałunku.
Klacz pchnęła Gemini nosem, nie mogąc się doczekać podróży.
Zabójczyni Gwiazd odkleiła się od demona.
 - Tylko nie spadnij, Gwiazdko - uśmiechnął się.
 - Bardzo śmieszne - przewróciła oczami i wsiadła na konia. - Szukająca Gwiazda: Kompas - powiedziała, a w jej dłoni pojawił się mały kompas. Spojrzała na E.N.D. i uśmiechnęła się mimowolnie.
- Szkoda, że dziś nie ma pełni - powiedział.
- Wystarczą mi gwiazdy - powiedziała, a koń ruszył stępem na wchód.

~Viku
__

Okey, pierwszy rozdział Sagi Bliźniąt.
Pisałam ten rozdział trzy razy, aż w końcu się udało.

He's so cute^^

2 komentarze:

  1. Nono, ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm może i jestem dziwna, ale chciałabym żeby sprawy między Gemini i E.N.D'em się skomplikowały... To widać po moich opowiadaniach, że lubię takie historie. Rozdział ciekawy i czekam na dalszy ciąg :3 :*

    OdpowiedzUsuń