- Kim jesteś? - zapytała młoda dziewczyna, siedząc we własnej sypialni, w fotelu.
Gemini zamknęła drzwi i podeszła do niej. - Co za maniery - prychnęła. - Jestem księżniczką! Skłoń się!
- Próżną i zarozumiałą ludzką istotą - poprawiła ją Zabójczyni Gwiazd. - Nigdy nie pokłonię się człowiekowi.
Wargi księżniczki wygięły się w niesmaku, a twarz Gemini w obrzydzeniu.
- Co tu robisz? - miała ładny melodyjny głos, lecz nie mógł dorównać głosowi Gemini. - Straże!!!
- Są pod moją kontrolą, daruj sobie - Gemini złapała ją za szyję i uniosła.
Księżniczka zaczęła się krztusić. Kopnęła Zabójczynię w w brzuch, ale na białowłosej nie zrobiło to wrażenia.
- Idź spać - szepnęła, patrząc w zielone oczy księżniczki. - Technika Zabójcy Gwiazd: Kasjopeja.
Księżniczka zasnęła.
Gemini przemieniła się w nią, a do jej głowy napłynęły wspomnienia i myśli prawdziwej księżniczki.
Ninami... czyli teraz tak się nazywam, pomyślała Gemini.
Podeszła do kotary przy łóżku. Kopnęła ścianę, a skrytka uchyliła drzwi. Gemini wrzuciła tam księżniczkę.
- Technika Zabójcy Gwiazd: Warkocz Bereniki.
Złota lina oplotła nogi nadgarstki Księżniczki oraz zaryglowała jej usta. Gemini zamknęła skrytkę i zasunęła kotarę.
***
Gemini nie sądziła, że trzy dni w pałacu będą dla niej taką katorgą. Utrzymywanie przemiany było dla niej ciężkie mimo, że znalazła sposób, by być dłużej fałszywą księżniczką. Jednak to odbiło się na jej zdrowiu. Gemini miała rodzaj anemii, na który czasem cierpią Gwiezdne Duchy.
Robiła wszystko tak jakby robiła to prawdziwa Ninami, jednak to było wyjątkowo trudne. Rozpieszczona, próżna księżniczka. Do tego płaska jak deska.
- Panienka wygląda ślicznie w tej sukience - powiedziała stara służąca, czesząc włosy dziewczyny, która siedziała w fotelu.
Gemini miała na sobie czerwoną suknię długą do ziemi, bez ramiączek. Na wierzchu miała krwistego koloru gorset, z czarnymi wiązaniami z tyłu.
- Zostaw rozpuszczone - powiedziała Gemini, głosem księżniczki.
Dziewczyna podeszła do lustra.
Dekolt... bez wypełnienia, pomyślała Gemini.
- Wyjdź, Ira - rozkazała.
- Ale panienka... już musi iść.
- Czekaj pod drzwiami.
Służąca wyszła. Gemini spojrzała na odbicie Ninami i wróciła do swojej prawdziwej postaci Zabójczyni Gwiazd, a dekolt sukienki wypełnił się kształtnymi piersiami. Wróciła do formy księżniczki. Kocham magię kopii, pomyślała szczerze. Twarz miała Ninami, ciało swoje. Założyła tiarę i wyszła z sypialni,
***
Sala balowa była spora, ale bez zbędnych zdobień. Gemini nie wiedziała gdzie ma się udać... może z kimś zatańczyć? Porozmawiać z kimś?
Wpadła na jakiegoś mężczyznę.
Odsunęła się.
- Przepraszam - powiedziała.
Mężczyzna, odwrócił się w jej stronę. Odstawił kieliszek na tacę przechodzącego kelnera i przyjrzał się dziewczynie. Miał przystojną twarz, umięśnione ciało skryte pod białą togą. Złote oczy i białe włosy związane w koński ogon.
- Acnologia? - fałszywa księżniczka zmarszczyła brwi.
- Gemini - uśmiechnął się. - Rozpoznałem twój zapach, ale twarz mi nie pasowała...
- Co tu robisz? Mówiłeś, że smoki nienawidzą tego miejsca - powiedziała bardzo cicho, co dla zwykłego człowieka byłoby niedosłyszalne w tym gwarze i muzyce.
- Bo nienawidzą - przytaknął. - Ale muszę cię z tond zabrać, kiedy już zdobędziesz błyskotkę.
- A co z Brzask? Muszę po nią wrócić - powiedziała.
- Jest już w rezydencji - Acnologia skłonił się przed dziewczyną, wyciągając dłoń. - Zatańczysz?
Podała mu dłoń bez słowa.
Przyciągnął ją do siebie, obejmując w tali.
- Księżniczka ma niezłe ciałko - powiedział.
- To moje ciało - mruknęła. - Księżniczką byś się nie zadowolił.
- Skoro tak mówisz.
Gemini po kryjomu rozglądała się po gościach.
- Acnologia? - spojrzała mu w oczy.
- Hę?
- Rok temu byłam w kilku miejscach na ziemi... były to miasteczka, nie tak rozwinięte jak to miasto. Nie znali innego stroju jak toga i nie mieli takiej architektury...
- Te królestwo jak cztery inne wybudowali na ziemi, która smokom się źle kojarzy. Bez zagrożenia, które by pożerało mieszkańców i niszczyło domy szybko się rozwinęli. Na tej ziemi są cztery królestwa. portowe WhiteShell na południu, królestwo w północnych górach Emoria, na wschodzie Dustland i Rosalia na zachodzie. Poza tym od jakiegoś czasu smoki coraz rzadziej atakują inne miasta, które nie są już tak zacofane jak dwadzieścia lat temu.
- Ludzie są ohydni - mruknęła patrząc jak tłusta kobieta zapycha się pieczonymi nóżkami wodnych ptaków mimo, że rozmawiała w tym samym czasie z mężem, szlachcicem. Tłuszcz mięsa pociekł jej po brodzie.
- Co to za bachory? - zapytał Acnologia kiedy jeden z rozkrzyczanych ośmiolatków przebiegł między jego i Gemini nogami.
- Nie wiem. Nie przepadam za ludzkimi dziećmi.
Spuściła wzrok. Acnologia obrócił nią i przyciągnął znów do siebie.
- Jestem na liście kandydatów?
- Chciałbyś - błysnęła zębami w uśmiechu
Zmrużył oczy, zniżając wzrok na jej dekolt.
- Proszę o chwilę ciszy - monarchini Rosali podniosła głos. - Ninami...
- Znajdę cię, kiedy skończą się te pierdoły - powiedział Acnologia.
***
Wbiegła do sypialni prawdziwej księżniczki, a za nią Acnologia.
- Gdzie ona jest? - zapytał.
- Za zasłoną - zdjęła pierścionek i położyła go na blacie, skupiając swoją wole, kiedy Acnologia wyciągał śpiącą księżniczkę
Nie mieli za wiele czasu. Narzeczony chciał od razu zabrać swoją ''ukochaną'' do WhiteShell. Fałszywa księżniczka zdobyła nieco czasu mówiąc, że musi się spakować i pobiegła do sypialni.
- Zarosła pajęczyną - mruknął i spojrzał Gemini przez ramię.
Zobaczył dwa pierścienie, ale tylko od jednego buzowała energia magiczna.
- Co ty zrobiłaś? - zapytał, kiedy założyła oryginalny pierścionek na palec, a podróbkę na palec księżniczki.
- Skopiowałam pierścień - powiedziała. - Technika Zabójcy Gwiazd: Panna!
Z ciała Ninami zniknęła pajęczyna, ciało i włosy oczyściły się, a sama księżniczka otworzyła oczy. Zabójczyni Gwiazd spojrzała na Acnologię, który wziął ją na ręce i wyskoczył przez okno.
***
Czarny smok wylądował przed rezydencją, po czym zmienił się w białowłosego mężczyznę. Niósł ją, jakby była panną młodą. Dziewczyna spała.
Acnologia zaniósł ją do jej sypialni i położył na łóżku. Przykrył ją kołdrą. Patrząc na śpiącą Gemini, Acnologia pomyślał o swojej córce, kiedy była jeszcze małym demonem.
Jego uwagę przykuły ''światełka'' w pierścieniu, które migotały.
Jego uwagę przykuły ''światełka'' w pierścieniu, które migotały.
- Wyglądają jak gwiazdy, prawda? - dziewczyna spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
- Tak - przyznał.
~ Viku
- Tak - przyznał.
~ Viku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz